Wszyscy komentatorzy wskazują na dwa wątki - polityczny, wiążący się z prestiżowym wyjściem Ukrainy z rosyjskiej strefy wpływów - i gospodarczy. Ukraińcy płacili do tej pory 50 USD za tysiąc m3 gazu, mieli płacić 230 USD. Średnia dla krajów UE to 240 USD w 2005 r. W 2006 r. cena ma skoczyć do 255 USD. Eksport Gazpromu do Unii ma wzrosnąć ze 145 mld m3 do 151 mld m3 w tym roku.
Czkawka w środkowej
Europie
Dostawy rosyjskiego surowca do Mołdawii całkowicie wstrzymano, na Węgry spadły o 40% (w poniedziałek rano informowano o 25-proc. spadku dostaw). Austriacki koncern energetyczny OMV najpierw podał, że kraj dostaje o 18% rosyjskiego gazu mniej, później natomiast, że o 33%. Rosyjski surowiec to 59% importu do Austrii. O około 30% mniej gazu dostaje Słowacja (importuje go spółka SPP wyłącznie z Rosji, przez Ukrainę), o 14% Polska. Dostawy do Czech są takie same, jak w ubiegłym roku, ale do Chorwacji mniejsze o 1/3. Rumuni nie mogą się doliczyć 5 mln m3.
W mniej stresującej sytuacji są dalej położone kraje. Trzeba to wiązać z dywersyfikacją dostaw i własną produkcją, która, licząc łącznie Norwegię, Wielką Brytanię i Holandię - zapewnia 80% zapotrzebowania. Kraje zachodniej Europy sprowadzają też gaz w postaci skroplonej - drogą morską z Algierii, Kataru i Nigerii.