Reklama

Im dalej, tym lepiej

Rosyjski Gazprom twierdzi, że Ukraina przejęła 100 milionów metrów sześciennych gazu, przeznaczonego dla zachodniej Europy. Miało to nastąpić 1 stycznia. Wiceprezes Gazpromu Aleksandr Miedwiediew powiedział wczoraj, że Ukraina ukradła gaz ziemny wartości 25 milionów USD. Ukraińcy zaprzeczają.Gazprom przyznał też, że dostawy dla odbiorców europejskich zmniejszono.

Publikacja: 02.01.2006 07:41

Wszyscy komentatorzy wskazują na dwa wątki - polityczny, wiążący się z prestiżowym wyjściem Ukrainy z rosyjskiej strefy wpływów - i gospodarczy. Ukraińcy płacili do tej pory 50 USD za tysiąc m3 gazu, mieli płacić 230 USD. Średnia dla krajów UE to 240 USD w 2005 r. W 2006 r. cena ma skoczyć do 255 USD. Eksport Gazpromu do Unii ma wzrosnąć ze 145 mld m3 do 151 mld m3 w tym roku.

Czkawka w środkowej

Europie

Dostawy rosyjskiego surowca do Mołdawii całkowicie wstrzymano, na Węgry spadły o 40% (w poniedziałek rano informowano o 25-proc. spadku dostaw). Austriacki koncern energetyczny OMV najpierw podał, że kraj dostaje o 18% rosyjskiego gazu mniej, później natomiast, że o 33%. Rosyjski surowiec to 59% importu do Austrii. O około 30% mniej gazu dostaje Słowacja (importuje go spółka SPP wyłącznie z Rosji, przez Ukrainę), o 14% Polska. Dostawy do Czech są takie same, jak w ubiegłym roku, ale do Chorwacji mniejsze o 1/3. Rumuni nie mogą się doliczyć 5 mln m3.

W mniej stresującej sytuacji są dalej położone kraje. Trzeba to wiązać z dywersyfikacją dostaw i własną produkcją, która, licząc łącznie Norwegię, Wielką Brytanię i Holandię - zapewnia 80% zapotrzebowania. Kraje zachodniej Europy sprowadzają też gaz w postaci skroplonej - drogą morską z Algierii, Kataru i Nigerii.

Reklama
Reklama

Holandia strefą bezpieczną

Holandia ogłosiła się wręcz "strefą bezpieczną" w kontekście rosyjsko-ukraińskiego kryzysu. Nic dziwnego - kraj jest całkowicie samowystarczalny, eksportując połowę swojej produkcji gazu. W Niemczech - 30% gazu importują z Rosji, resztę z Norwegii i Holandii - dostawy spadły, na razie nie ma problemów, ale E.ON Ruhrgas (u naszych zachodnich sąsiadów dostarcza najwięcej surowca) nie wykluczył "ograniczonych restrykcji" w stosunku do większych zakładów produkcyjnych. Inna spółka, która zajmuje się dostawami gazu - BGW - nie przewiduje na razie ograniczeń dla przemysłu i indywidualnych odbiorców. Zapasy mają wystarczyć na 75 dni. Podobne w tonie wypowiedzi dochodzą z Gaz de France (oraz francuskiego rządu, chociaż Rosjanie dostarczają jedną czwartą tego surowca) i brytyjskiej Centriki (rosyjski gaz to dla Wielkiej Brytanii zaledwie do 2% importu). Włoska firma Eni (największy na półwyspie importer gazu i ropy) podała, że nie ma niebezpieczeństwa dla odbiorców w Italii, chociaż dostawy znacząco się skurczyły. Krajowe rezerwy wystarczą na 15 dni w przypadku całkowitego pozbawienia dostaw.

Surowiec drożeje

Reakcją na konflikt Ro-

sja-Ukraina są wzrosty cen gazu z natychmiastową dostawą na elektronicznej giełdzie APX Gas Exchange. W niedzielę zwyżka wyniosła 7,2%, w poniedziałek na otwarciu - 7,9%.

W środę odbędzie się nadzwyczajne spotkanie ekspertów wskazanych przez państwa UE.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama