2 mln euro w 2006 roku i 2 mln euro w 2007 roku - co najmniej na taką łączną kwotę będą opiewać zamówienia składane giełdowej spółce przez niemieckiego kontrahenta - poinformował wczoraj Tras Intur. Komunikat spowodował istotną zwyżkę notowań producenta stolarki otworowej z Inowrocławia. Kurs poszybował o 28% i na zamknięciu wyniósł 3,20 zł. Właściciela zmieniło 2 mln akcji, czyli niemal 21% kapitału.
Będą kolejne umowy?
Spółka nie ujawnia nazwy zleceniodawcy. Dlaczego? - Prowadzimy równocześnie negocjacje z kilkoma podmiotami. Wśród nich są takie, które konkurują ze sobą. W związku z tym zwróciliśmy się do KPWiG z wnioskiem o nieujawnianie nazwy do 30 czerwca. Myślę jednak, że rozmowy zakończymy w I kwartale i będziemy mogli podać ją wcześniej - mówi Jan Mazur, prezes Trasu Inturu.
Skala przyszłorocznych zamówień od niemieckiego kontrahenta nie jest imponująca - odpowiada 1/10 przychodów grupy za ostatnie cztery kwartały. Jest to jednak pierwszy komunikat spółki od lat o zdobyciu stałego klienta. Z wypowiedzi prezesa można wnioskować, że będą kolejni. W przypadku powodzenia rozmów, po bardzo słabych latach i kosztownej restrukturyzacji (zmiana siedziby, likwidacja działalności w Tychach i Skawinie, sprzedaż zbędnego majątku), Tras Intur może wyjść w końcu na prostą.
Nie było "efektu ulgi"