Od stycznia 2004 r. do czerwca zeszłego roku Wilbo uruchomiło pięć punktów gastronomicznych Pesca Bar (w Gdańsku, Warszawie, Krakowie oraz dwa w Gdyni). Od 2 stycznia nie działa już żaden z nich. Wczoraj spółka poinformowała, że rozmawia z potencjalnymi najemcami, którzy mogliby objąć placówki.
Zgodnie z założeniami, otwarcie pierwszych barów w największych miastach Polski było projektem pilotażowym. Gdyby się powiódł, działalność sieci byłaby kontynuowana. Tymczasem bary przynosiły straty. - Dotychczasowa działalność nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, a osiągane wyniki w znacznym stopniu odbiegały od założeń - tłumaczy Marzena Chrostowska, szef biura zarządu Wilbo. Wyniki były marne, mimo że rynek ma charakter niszowy, a spożycie ryb w Polsce rośnie. Skąd więc porażka? Spółka nie chce tego komentować. - Wilbo nie ma żadnego doświadczenia w tej branży. To przetwórca ryb, a nie restaurator - wyjaśnia Tomasz Binkiewicz, analityk z DM BOŚ. Jego zdaniem, decyzja o zamknięciu barów jest słuszna. - Konieczna była szybka rezygnacja z działalności, która przynosiła straty - dodaje.
Już we wrześniu 2005 r. w wywiadzie dla PARKIETU Jerzy Kuncicki, prezes Wilbo, zapowiadał zmiany w spółce. W wyniku restrukturyzacji miała powstać grupa kapitałowa, z wydzieloną m.in. siecią Pesca Barów. Prezes nie krył, że placówki nie zarabiały na siebie. Inwestorzy dobrze przyjęli informację o zamiarze pozbycia się Pesca Barów. Kurs akcji Wilbo wzrósł przy wysokich obrotach o 6,8%, do 2,04 zł.