- Jesteśmy zadowoleni z wyników za IV kw. ub.r., które były zgodne z naszymi oczekiwaniami - mówi Dariusz Grześkowiak, prezes PC Guard. Przyznaje, że spółka ucierpiała nieco na zamieszaniu, które powstało po giełdowym debiucie, a które było konsekwencją spekulacyjnych przetasowań w akcjonariacie. - Musieliśmy tłumaczyć klientom, że my, jako PC Guard, nie mamy z tym nic wspólnego - twierdzi prezes i zapewnia, że żaden z kontrahentów nie wycofał się ze współpracy z kierowaną przez niego firmą.
Według D. Grześkowiaka, ostatni ubiegłoroczny kwartał był najlepszy dla PC Guard w poziomie przychodów i zysków. To oznacza, że sprzedaż przekroczyła 850 tys. zł (takim rezultatem zakończył się II kw.) i narastająco była większa niż 3 mln zł. W pozycji zysku netto po dziewięciu miesiącach wynik wynosił prawie 370 tys. zł. Można zatem przyjąć, że w całym roku zbliżył się do 0,5 mln zł. W IV kw. 2004 r. sprzedaż miała wartość 0,94 mln zł, a zysk netto zamknął się kwotą 0,11 mln zł. Rentowność netto w całym 2005 r. przekroczyła zatem grubo 15%, co jest bardzo dobrym wynikiem na tle innych spółek z branży IT. Porównując dane za 2005 r. z danymi z 2004 r., obroty powiększyły się o co najmniej 15%, a zysk netto o ponad 300%.
Na jaki cel PC Guard przeznaczy zarobione pieniądze? - Na pewno nie będzie to dywidenda. Przeznaczymy je na rozwój spółki - oznajmia D. Grześkowiak. Celem na 2006 r. jest co najmniej utrzymanie dotychczasowego tempa zwiększania przychodów. - Chcemy, żeby wynik netto rósł szybciej niż obroty, a rentowność była jeszcze wyższa - zapowiada prezes. Nie ujawnia dokładnych liczb, bo PC Guard nie będzie publikować prognozy na 2006 r.
D. Grześkowiak nie chciał komentować ostatnich ruchów na akcjach firmy. Przez kilka sesji właściciela zmieniło grubo ponad 50% kapitału PC Guard, a kurs, który najpierw sporo zyskał, dwa kolejne dni spadał. Wczoraj o 1,7%. - Przyznaję, że mieliśmy obawy, czy powtórzy się historia sprzed kilku tygodni, ale ostatnie spadkowe sesje nas uspokoiły - podsumowuje temat.