Wczorajsza sesja przyniosła stabilizację notowań. Poszczególne spółki zachowywały się różnie -gdy nadal rósł kurs KGHM, to PKN i Pekao wyraźnie straciły na wartości. Na razie trudno nazwać tę sytuację korektą ostatnich zwyżek, gdyż WIG20 spadł o symboliczne 4 punkty. Z drugiej strony tak gwałtowne tempo wzrostu jak na pierwszych sesjach roku jest nie do utrzymania. Przez pierwsze trzy dni handlu stycznia WIG20 podskoczył aż o 6,6%. Wystarczy wspomnieć, że ostatni raz tak błyskawiczny ruch w górę zanotowano dokładnie dwa lata temu - w pierwszych dniach stycznia 2004 r. Praktycznie zawsze, kiedy indeks równie szybko zwyżkował, kolejne dni przynosiły albo korektę, albo stabilizację notowań. We wspomnianym przypadku sprzed dwóch lat, WIG20 po noworocznym wyskoku przez kilka tygodni stał w miejscu.

O tym, że ryzyko jest już bardzo wysokie, świadczy silne wykupienie. MACD urósł na wysokość, na jakiej zatrzymała się zwyżka we wrześniu ub.r. Nieco więcej brakuje mu jeszcze do skrajnego poziomu z września 2003 r. Niepokojąco wysoko znajduje się też histogram MACD. Prawie dotarł on na wysokość, której nie udało mu się pokonać aż 5 razy w ostatnich dwóch latach. Sygnały ostrzegawcze wysyła także długoterminowy wskaźnik, jakim jest odchylenie indeksu od średniej kroczącej z 200 sesji. Obecnie przekracza ono 27%. To wartość najwyższa od ponad dwóch lat.

Mimo tych sygnałów trend wzrostowy wciąż się utrzymuje i będzie tak dotąd, aż się pojawią wiarygodne oznaki jego zakończenia. Aby tak się stało WIG20 musiałby przynajmniej spaść o tyle, ile zyskał na pierwszych sesjach tego roku. Inwestorzy nastawieni raczej na średnioterminowe ruchy indeksu wciąż mogą ryzykować dokupywanie akcji, będąc jednak gotowi na szybką sprzedaż w razie niepokojących wydarzeń na rynku. Korekta wisi w powietrzu. Kupowanie akcji należy natomiast zdecydowanie odradzić długoterminowym inwestorom, nastawionym na strategię "kup i trzymaj". Ryzykują oni, że nabędą walory bardzo blisko średnioterminowego szczytu.