Tym samym koncern prasowy odstąpił od wieloletniej tradycji zatrudniania dziennikarza na funkcji CEO. Dotychczasowy prezes Peter Kann pozostanie na stanowisku do 2007 roku. Z firmy odejdzie natomiast jego żona Karen Elliot House (również dziennikarka, związana od 32 lat z "WSJ"), która pełniła do tej pory funkcję głównego wydawcy. House była wymieniana wśród kandydatów do fotela swojego męża.
Zmiany w Dow Jones są interpretowane jako próba wprowadzenia bardziej efektywnych metod zarządzania w sytuacji, gdy cały sektor prasy codziennej boryka się z coraz większymi trudnościami. Rynek przyjął je z zadowoleniem. Akcje Dow Jonesa zyskały na wartości. Ale to także zasługa podwyższenia prognozy zysków za IV kwartał - z 35 do 40 centów na każdy walor.
47-letni Zannino pełnił od 2001 roku funkcję dyrektora ds. operacji bieżących (COO) koncernu i był wymieniany jako główny faworyt do schedy po Kannie, który nie mógł sobie poradzić z utrzymującym się od pięciu lat trendem spadku przychodów z reklam w "Wall Street Journal". Kłopoty gazety okazały się dużo poważniejsze niż innych wielkich amerykańskich dzienników, głównie z powodu uzależnienia od reklam z sektora finansów i technologii. Próby zdywersyfikowania ogłoszeń przez wprowadzenie nowych sekcji i dodatków oraz uruchomienie sobotniego wydania zakończyły się tylko częściowym powodzeniem.
Zannino jest pierwszym nie-dziennikarzem kierującym Dow Jonesem od 1933 roku i ma opinię sprawnego administratora, zwracającego uwagę na zwiększenie przychodów firmy.
Według przecieków z Dow Jones, na zmiany w firmie naciskała rodzina Bancroftów, głównych udziałowców kontrolujących koncern prasowy (61% głosów na WZA), zaniepokojona szybkimi zmianami zachodzącymi w sektorze prasy codziennej. Natomiast pogłoski o tym, że Bancroftowie chcą sprzedać firmę, są nieprawdziwe - stwierdzili zarówno Kann, jak i Zannino.