W piątek rano kurs EUR/PLN przetestował wsparcie przy 3,80, po czym nastąpiła lekka korekta wzrostowa. Złoty negatywnie zareagował również na słowa premiera, który powiedział, że znacznie korzystniejszy byłby kurs euro w przedziale 3,90-4,00. Faktem jednak jest, że wpływ tej wypowiedzi był bardzo umiarkowany, gdyż kurs wzrósł tylko do 3,8220. Gwałtowny wzrost eurodolara po danych z rynku pracy w USA przyczynił się do umocnienia złotego w relacji do amerykańskiej waluty. Na koniec sesji EUR/PLN wynosił 3,8030, a USD/PLN 3,1315.

Co dalej ze złotym? Na nasz rynek walutowy należy teraz patrzeć z dwóch punktów widzenia. Po pierwsze, przez pryzmat nastrojów na rynkach wschodzących. Patrząc na początek roku, wykresy ewidentnie wskazują na wysoką korelację złotego z walutami tych krajów. Dopóki kapitał będzie płynął na te rynki, ryzyko większej przeceny złotego pozostaje stosunkowo niskie. Drugi punkt widzenia to aktualnie obowiązująca "lokalna historia". Polityczne targi związane z szukaniem przez PiS poparcia dla budżetu będą dominowały w nadchodzącym tygodniu, a jak wiadomo, zamieszanie polityczne nie sprzyja walucie krajowej. Dlatego sądzę, że w najbliższych dniach rośnie ryzyko korekcyjnego wzrostu kursów walut. Najbliższym oporem dla EUR/PLN jest 3,8250, kolejny znajduje się w okolicach 3,86.

Tekst wyraża osobiste poglądy autora.