Początek drugiego tygodnia nowego roku nie przyniósł prawie żadnych zmian w indeksach największych zachodnich giełd. Wzrost kursów w pierwszych godzinach wczorajszych notowań na europejskich rynkach był wynikiem przeświadczenia, że w najbliższych miesiącach będziemy świadkami przyspieszenia gospodarczego w tym regionie.
Rano w Londynie nadal drożała też ropa naftowa, co sprzyjało wycenom akcji spółek paliwowych. Później jednak ropa zaczęła tanieć. Kolejne rekordy biły natomiast ceny metali - miedzi, aluminium i cynku. Miedź podrożała przede wszystkim dlatego, że strajk w chilijskiej kopalni Codelco, największej na świecie, może jeszcze bardziej zwiększyć przewidywany na ten rok niedobór tego metalu na światowym rynku. W rezultacie akcje takich potentatów rynku surowcowego jak BHP Billiton czy Rio Tinto zyskały wczoraj ponad 1%.
Najbardziej, bo o 2,4%, zdrożały we Frankfurcie akcje DaimlerChryslera. Inwestorzy z nadzieją przyjęli dwie opublikowane wczoraj informacje spółki. Wynajęła ona nowojorski bank inwestycyjny Goldman Sachs do znalezienia chętnych do kupienia nierentownej fabryki produkującej auta marki Smart. Niemiecko-amerykański koncern poinformował też, że jego sprzedaż w ub.r. wzrosła na świecie o 3,8%.
O wczorajszym spadku indeksu w Londynie ostatecznie przesądziła przecena firm z rynku nieruchomości. Merrill Lynch obniżył rekomendacje dla dwóch z nich, uzasadniając to przewidywaną korektą po ostatnich znaczących żwyżkach.
W Stanach Zjednoczonych spadały akcje spółek paliwowych. Początkowo wiadomość o taniejącej ropie udziałowcy firm z innych branż przyjęli z dość dużym optymizmem. Nie starczyło go jednak na długo, gdyż dość znacznej przecenie, o 1,3%, uległy papiery giganta komputerowego IBM. Chętnie kupowano natomiast papiery samochodowego koncernu General Motors, gdyż jego szef na targach w Detroit zapowiedział "znaczące" zmniejszenie strat w tym roku.