Obserwatorzy życia politycznego spodziewali się wczoraj raczej zbliżenia między PiS i PO. Temu służyć miało spotkanie premiera Kazimierza Marcinkiewicza i lidera Platformy Donalda Tuska. - To była bardzo dobra rozmowa, przede wszystkim o budżecie - relacjonował premier. Obaj nie wykluczali powrotu do rozmów koalicyjnych. - Ktoś musi zrobić dobry krok, ktoś musi pokazać, że urazy powyborcze i strach z czasów kampanii nie mogą na trwałe zaciążyć nad polską polityką - tłumaczył D. Tusk. - Jeżeli w naszym otoczeniu znajdziemy równie dużo optymistów i ludzi dobrej woli, to może będą jakieś dobre wiadomości - dodał. Zapowiedział, że poprosi o rozmowę z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

Nie trzeba było jednak czekać długo, aby atmosfera pojednawcza wygasła. Poszło o terminy głosowania nad projektem budżetu na 2006 r. Drugie czytanie i zgłoszenie poprawek planowano dotąd na czwartek. Trzecie czytanie miało się odbyć na specjalnym posiedzeniu w sobotę. Rząd poprosił jednak o przełożenie sobotniego głosowania - m.in. z uwagi na zgłoszoną wczoraj autopoprawkę. To z kolei wywołało alergiczną reakcję innych partii w Sejmie, w tym i PO. Opozycja przestraszyła się, że PiS umyślnie będzie opóźniać prace nad budżetem, by szachować inne ugrupowania przedterminowymi wyborami. Konstytucja stanowi bowiem, że prezydent może zarządzić wcześniejsze wybory, jeżeli parlament nie skończy prac nad budżetem w ciągu 4 miesięcy od złożenia projektu. Termin ten mija 19 lutego.

Aby uniknąć takiego scenariusza, LPR zaproponował, aby głosowanie nad projektem budżetu odbyło się zgodnie z wcześniejszymi planami już w sobotę. - To szaleństwo. Po uwzględnieniu czasu dla Senatu, Sejm może pracować nad budżetem do 31 stycznia - przekonywał premier. Wyraźnie poirytowany był też J. Kaczyński. - To trzeba w końcu jakoś zakończyć. Albo porządna koalicja w tym parlamencie, albo jednak wybory - stwierdził.

Na głosowanie nad zmianą porządku obrad nie pozwolił w końcu marszałek Marek Jurek (PiS). To wywołało burzę w Sejmie. - Zachowanie marszałka sejmu woła o pomstę do nieba - skwitował Zbigniew Chlebowski (PO). - Widzą państwo, co się dzieje - odpowiadał na pytania dziennikarzy o koalicję D. Tusk. PSL tuż przed spotkaniem z premierem zaczęło zbierać podpisy pod wnioskiem o odwołanie marszałka (podpisało się pod nim kilku posłów PO). Podobne wnioski przygotowują także Samoobrona, LPR i SLD. Nie wiadomo, kiedy trafią do laski marszałkowskiej. Drugie czytanie budżetu - jeżeli nic się nie zmieni - w piątek. Trzecie - po pracach komisji finansów publicznych nad poprawkami. Jeszcze nie ustalono, kiedy.