49 punktów zyskała podczas wczorajszej sesji marcowa seria kontraktów na WIG20. Zwyżka, choć świadczy o poprawie nastrojów na rynku, to jednak nie przesądza końca spadkowej korekty. Największym zagrożeniem dla posiadaczy długich pozycji jest obecnie górna linia kanału wzrostowego, który trwa od połowy maja ubiegłego roku. Bariera ta przebiega w okolicy 2900 pkt. Byki będą się musiały bardzo napracować, by pokonać ją z marszu. O tym, że może się to nie udać, świadczy sesja z 9 stycznia. W jej trakcie kurs kontraktów sięgał już nawet 2953 pkt, ale ostatecznie zakończył dzień na poziomie 2838 pkt. Na wykresie świecowym pojawiła się złowieszcza formacja objęcia bessy. Co prawda nie przesądza ona jeszcze zmiany trendu (podobna formacja pojawiała się w ostatnich miesiącach już kilka razy i częściej kończyło się tylko na strachu), ale jej ukształtowanie się na bardzo wykupionym wykresie sygnalizuje znaczne ryzyko realizacji pesymistycznego scenariusza. Inwestorzy powinni więc wstrzymać się od otwierania długich pozycji. Zagrożenie zostanie oddalone, gdy kurs trwale przekroczy 2900 pkt (jak uczą szczyty z sierpnia i września 2005 r. jedna wzrostowa sesja ponad oporem nie wystarczy). Na razie widać jednak, że byki mają problem z przekroczeniem tej bariery. Wczoraj kontrakty testowały ten poziom, ale ostatecznie zakończyły dzień na poziomie 2874 pkt, czyli tuż poniżej krótkoterminowego oporu tworzonego przez połowę czarnej świecy z poniedziałku.

Jeżeli kupujący nie poradzą sobie z naporem podaży i dopuszczą do spadku notowań poniżej 2825 pkt, to będzie można oczekiwać przedłużenia się spadkowej korekty przynajmniej do 2700 pkt. Wsparcie wyznacza tu lokalny szczyt z końca grudnia.