Po przełamaniu przez średnią Dow Jones psychologicznego poziomu 11 000 punktów inwestorzy na Wall Street zdają się nie wiedzieć, czy mają dalej kupować akcje. Po symbolicznej zmianie we wtorek (ledwie 0,3 pkt!) wczoraj w pierwszych godzinach sesji wskaźnik - razem z nim także inne indeksy - znów właściwie stał w miejscu.
Jasne jest, że tempo wzrostu zysków amerykańskich spółek po czwartym kwartale już nie będzie równie rewelacyjne, jak wcześniej. Wyniki mogłyby jednak stać się katalizatorem hossy, gdyby były lepsze od prognoz. Ale na razie nie są. Po koncernie Alcoa tym razem producent chemiczny DuPont (oba z Dow Jonesa) wykazał się rezultatami słabszymi od oczekiwań. Nic dziwnego, że wczoraj kurs DuPont spadał o ponad 2%. To negatywnie wpływało na atmosferę na rynku.
Wśród spółek, których akcje znajdowały nabywców, był Apple - drożały o przeszło 3%. Analitycy CSFB podnieśli ich wycenę, po tym jak koncern spod znaku jabłuszka dwa dni temu pochwalił się kwartalną sprzedażą wyższą od oczekiwań. Drożały też papiery spółki Broadcom, która dostarcza układy do produkowanych przez Apple iPodów. Wycenę akcji podniósł UBS.
W Europie rynek żył wczoraj sprawami dotyczącymi fuzji i przejęć. Wystrzeliły (przejściowo nawet o 9%) akcje London Stock Exchange, którą już teraz oficjalnie chce kupić australijski bank Macquarie, a która za wszelką cenę chce uniknąć przejęcia. O ponad 5% drożały akcje brytyjskiego operatora morskich portów towarowych spółki Peninsular & Oriental Steam Navigation, na którą chrapkę mają inwestorzy z Singapuru i Dubaju. Z kolei szwajcarska spółka biotechnologiczna Serono, największa w tej branży w Europie, ma być kupiona przez Pfizera lub Novartis. Akcje Serono podskoczyły prawie o 3%.
Do 22.00 średnia Dow Jones zyskała 0,25% (wynosiła 11 038 pkt), a technologiczny Nasdaq Composite wzrósł o 0,42%. W Europie brytyjski FTSE-100 zyskał 0,75%, niemiecki DAX wzrósł o 0,69%, a francuski CAC o 0,59%. Dwa pierwsze wskaźniki znalazły się blisko kilkuletnich szczytów sprzed dwóch-trzech dni, a trzeci ustanowił nowe maksimum.