Orlen jest jednym z czterech najbardziej liczących się uczestników przetargu na rafinerię Możejki. Oprócz niego o litewską firmę zabiega m.in. KazMunajGaz. To właśnie ci dwaj pretendenci - jak mówi się nieoficjalnie - zaproponowali najwyższe sumy. Ile?
Wartość oferty Kazachów to prawdopodobnie 1,2 mld USD. - Jeżeli firma KazMunajGaz faktycznie zaoferowała za Możejki tyle, ile podaje prasa, to nasza propozycja jest atrakcyjniejsza - deklarował przed miesiącem prezes Orlenu Igor Chalupec. Informacje podane przez "Lietuvos Rytas" potwierdzałyby więc te deklaracje. Gdyby obie sumy były prawdziwe i wciąż aktualne, to polska propozycja przewyższałaby kazachską bardzo znacząco.
W polu boju są wciąż także: rosyjski koncern Łukoil, który o Możejki stara się w konsorcjum z amerykańskim ConocoPhilips oraz rosyjsko-brytyjska spółka TNK-BP. To ją właśnie litewski rząd najchętniej widziałby w roli inwestora dla rafinerii. Jednak pierwszy z tych oferentów - co wiadomo nieoficjalnie - zaproponował 980 mln USD, a drugi - zaledwie ok. 600 mln USD.
KazMunajGaz też nie zasypia gruszek w popiele i - jak podaje agencja APN-Kazachstan - prowadzi własny lobbing. Przedstawiciele kazachskich środowisk biznesowych mieli rozmawiać na temat Możejek w minionym tygodniu z przebywającym w Asłanie ministrem spraw zagranicznych Litwy Antanasem Valenisem. Chcieli uzyskać zgodę władz w Wilnie na to, by KazMunajGaz dogadał się na własną rękę z Jukosem i bezpośrednio od niego kupił pakiet 53,7% akcji Możejek. Jakie były efekty tych negocjacji, nie podano.
- Orlen nie ma raczej możliwości wygrania tego przetargu - uważa Tomas Pletser, analityk z Erste Securities. - Rząd litewski chce zabezpieczyć dostawy do rafinerii w Możejkach, a PKN nie może ich zapewnić. To powoduje, że jego oferta nie będzie atrakcyjna - uzasadnia specjalista z Węgier. Także zdaniem Sebastiana Słomki z BDM PKO BP, wszystko wskazuje na to, że do przejęcia rafinerii Możejki przez Orlen nie dojdzie.