Efekt Leppera? Niekoniecznie. Wszystkie ważne giełdy spadały - począwszy od USA, przez Niemcy i na Budapeszcie kończąc. Z drugiej strony, w piątek zaczęła też tracić nasza waluta, co zostało zinterpretowane jako reakcja na spodziewane wejście Samoobrony do rządu. A jak wiadomo, zachowanie inwestorów zagranicznych będzie miało decydujące znaczenie dla trendu WIG20. Na zdrowy rozsądek jednak nie wydaje się możliwe, żeby obecność Leppera w rządzie miała zmienić nastawienie inwestycyjne. Sondaże z wiosny ubiegłego roku wykazywały nawet ponad 20-proc. poparcie dla Samoobrony. Tymczasem hossa właśnie wtedy nabierała rumieńców.
Gorszą informacją jest ta o deficycie w obrotach bieżących, opublikowana po sesji. Deficyt był nadspodziewanie duży - wyniósł 539 mln euro. Informacja ta jest zła dla waluty, lecz dla giełdy niekoniecznie, bo nie musi się przełożyć na zmianę kierunku przepływu pieniędzy.
Z technicznego punktu widzenia mamy powrót do kanału wzrostowego, w którym indeks poruszał się od listopada do końca roku, a z którego wybił się do góry 3 stycznia. Mamy powrót albo i nie mamy - sytuacja jeszcze jest niejasna, bo indeks zatrzymał się niemal dokładnie na tej linii. Jeśli w poniedziałek jeszcze spadnie, to "wskoczy" do kanału, którego dolne ograniczenie przebiega w okolicy 2710-2740 pkt. Z kolei na wykresie minutowym daje się zauważyć formacja głowy z ramionami z linią szyi na 2810 i 100-pkt zasięgiem spadku. Potwierdza to możliwość zejścia do poziomu 2710 pkt.
Piątkowy obrót akcjami z WIG20 był niższy niż ostatnio, ale też nie na tyle ograniczony, żeby miał świadczyć o zakończeniu korekty.