Reklama

Efekt stycznia w lotto

Publikacja: 16.01.2006 08:20

Rynek jest efektywny - tak mówią profesorowie od finansów i zdobywają Nagrody Nobla. Mówią, że nikt nie może osiągnąć lepszych rezultatów w inwestowaniu niż rynek pojęty jako całość. Dlatego np. funduszom akcji trudno jest osiągać wyniki lepsze od indeksu. Teoria efektywności ma jednak swoje wyjątki, które pozwalają osiągnąć wyższą stopę zwrotu. I tak na przykład kupując spółki o małej kapitalizacji, można zyskiwać więcej. Podobnie kupując spółki o niskim wskaźniku P/E. Te zjawiska nazywane są anomaliami. Najbardziej znaną anomalią na naszym rynku jest tzw. efekt stycznia, który dowodzi, że w tym miesiącu ceny akcji częściej wzrastały, niż spadały.

Ile to już lat komentatorzy zdzierają sobie gardła, prognozując, że w styczniu czeka nas wzrost? Mają dużo racji, ponieważ w ostatnich dziesięciu latach na naszej giełdzie aż podczas siedmiu pierwszych miesięcy roku ceny rosły. Czy nie jest to jednak za mała próba? W trakcie ostatnich 42 lat w USA to właśnie w styczniu aż 26 razy ceny rosły, a 16 razy spadały. Na większą ilość danych giełdowych musielibyśmy poczekać wiele lat...

Duży zbiór danych do naszych przemyśleń podsyła... duży lotek! W ostatnich stu losowaniach najczęściej wypadała liczba 26, bo aż 19 razy, a najmniej liczba 38 - tylko 7 razy. Różnice są ogromne. Jak więc powinniśmy sobie ten fakt zinterpretować? Czy mamy efekt liczby 26? Zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa wszystkie liczby powinny wypadać z taką samą częstotliwością, a przytoczony przykład wyraźnie dowodzi anomalii. "Lottowicze" mogą w oparciu o nią zbudować system do gry i polować na upragnioną szóstkę. Czy w oparciu o niego mają szansę na główną wygraną? Chyba nie. Gdyby skreślać sześć liczb, które w losowaniach wypadały najczęściej, to można by nigdy nie doczekać się głównej wygranej. Dlaczego? Niestety, najbardziej chodliwe liczby mają pewną wadę: nie występują razem.

Jeżeli w dużym lotku wydłużymy badany okres do sześciuset losowań, to wspomniana wcześniej liczba 26 została wylosowana 79 razy, a liczba 38 - 76 razy. Różnice są już niewielkie, ponieważ zadziałało prawo wielkich liczb. Najczęściej wypadała liczba 24 (bo aż 90 razy). Razem z wydłużeniem badanego okresu zmieniły się liczby wygrywające.

Jeżeli mielibyśmy możliwość przeniesienia się w czasie do roku 2600 - za 600 lat na giełdzie, kiedy będziemy badać efekt stycznia, może okazać się, że liderem jest inny miesiąc niż styczeń. Możliwe, że będzie mowa o efekcie maja, czerwca, a może nawet lipca. Tylko nikt dzisiaj nie wie, jak będzie się uzasadniać te efekty.

Reklama
Reklama

Analiza techniczna jest lubiana. Jej zwolennicy twierdzą, że dzięki czytaniu wykresów można uzyskiwać trafne sygnały kupna i zarabiać więcej, niż stosując zwykłą strategię "kup i trzymaj". Natomiast zwolennicy błądzenia przypadkowego mówią, że można za pomocą rzutu monetą stworzyć wykres, przypominający wykres akcji. Jeżeli wyrzucimy reszkę, to odejmujemy punkt, jeżeli wypadnie orzełek, punkt należy dodać. Kiedy przedstawimy to graficznie, uzyskamy wykres niczym nie różniący się od wykresu akcji. Widać na nim formacje głowy i ramion, flagi czy choćby filiżanki z rączą. Dzięki monecie można stwarzać światy podobne do rynków finansowych...

Skoro od zdarzeń losowych doszliśmy do wykresu akcji, może warto spróbować do gry w lotto zastosować zasady analizy technicznej? Zdarzenia losowe, jakim są losowania, zamienimy na wykres i otrzymamy nowe narzędzie, które pozwoli nam uzyskać milion w środę i milion w sobotę.

Jak ma się zastosowanie analizy technicznej do gry w multilotka? Maszyna losująca wybiera 20 kul z 80. Każda liczba powinna średnio wypadać raz na cztery losowania. I jeżeli wypadnie np. liczba 13, zapisujemy 1, jeżeli w losowaniu nie wypadnie ta liczba - zapisujemy ze znakiem minus 0,3333. Następnie sumujemy chronologiczne podane wartości, a wynik nanosimy na wykres. Utworzy się piękny akcjogram. Możemy nanieść wskaźniki, liczyć dni docelowe i zniesienia, doszukiwać się formacji. Teraz wystarczy skreślać 13 tylko wtedy, gdy na tym wykresie pojawia się... sygnał kupna. I tak postępujemy z pozostałymi 79 liczbami. Ciekawe, czy to droga do sukcesu, czy lepsze rezultaty można uzyskać, skreślając na chybił trafił? Analityk techniczny będzie zachwycony nowymi możliwościami, ale matematyk zapewne burknie coś o braku wartości oczekiwanej przy zdarzeniach losowanych i zakończy lekturę z niesmakiem. Komu wierzyć? Chyba własnemu doświadczeniu.

Gdzie jest więc najbliższa kolektura?

Dyrektor inwestycyjny WGI Dom Maklerski

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama