Rynek jest efektywny - tak mówią profesorowie od finansów i zdobywają Nagrody Nobla. Mówią, że nikt nie może osiągnąć lepszych rezultatów w inwestowaniu niż rynek pojęty jako całość. Dlatego np. funduszom akcji trudno jest osiągać wyniki lepsze od indeksu. Teoria efektywności ma jednak swoje wyjątki, które pozwalają osiągnąć wyższą stopę zwrotu. I tak na przykład kupując spółki o małej kapitalizacji, można zyskiwać więcej. Podobnie kupując spółki o niskim wskaźniku P/E. Te zjawiska nazywane są anomaliami. Najbardziej znaną anomalią na naszym rynku jest tzw. efekt stycznia, który dowodzi, że w tym miesiącu ceny akcji częściej wzrastały, niż spadały.
Ile to już lat komentatorzy zdzierają sobie gardła, prognozując, że w styczniu czeka nas wzrost? Mają dużo racji, ponieważ w ostatnich dziesięciu latach na naszej giełdzie aż podczas siedmiu pierwszych miesięcy roku ceny rosły. Czy nie jest to jednak za mała próba? W trakcie ostatnich 42 lat w USA to właśnie w styczniu aż 26 razy ceny rosły, a 16 razy spadały. Na większą ilość danych giełdowych musielibyśmy poczekać wiele lat...
Duży zbiór danych do naszych przemyśleń podsyła... duży lotek! W ostatnich stu losowaniach najczęściej wypadała liczba 26, bo aż 19 razy, a najmniej liczba 38 - tylko 7 razy. Różnice są ogromne. Jak więc powinniśmy sobie ten fakt zinterpretować? Czy mamy efekt liczby 26? Zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa wszystkie liczby powinny wypadać z taką samą częstotliwością, a przytoczony przykład wyraźnie dowodzi anomalii. "Lottowicze" mogą w oparciu o nią zbudować system do gry i polować na upragnioną szóstkę. Czy w oparciu o niego mają szansę na główną wygraną? Chyba nie. Gdyby skreślać sześć liczb, które w losowaniach wypadały najczęściej, to można by nigdy nie doczekać się głównej wygranej. Dlaczego? Niestety, najbardziej chodliwe liczby mają pewną wadę: nie występują razem.
Jeżeli w dużym lotku wydłużymy badany okres do sześciuset losowań, to wspomniana wcześniej liczba 26 została wylosowana 79 razy, a liczba 38 - 76 razy. Różnice są już niewielkie, ponieważ zadziałało prawo wielkich liczb. Najczęściej wypadała liczba 24 (bo aż 90 razy). Razem z wydłużeniem badanego okresu zmieniły się liczby wygrywające.
Jeżeli mielibyśmy możliwość przeniesienia się w czasie do roku 2600 - za 600 lat na giełdzie, kiedy będziemy badać efekt stycznia, może okazać się, że liderem jest inny miesiąc niż styczeń. Możliwe, że będzie mowa o efekcie maja, czerwca, a może nawet lipca. Tylko nikt dzisiaj nie wie, jak będzie się uzasadniać te efekty.