Reklama

Kogo do rządzenia?

Sojusz z Samoobroną i PSL, powiększenie koalicji o LPR, powrót do rozmów z Platformą, czy jednak wcześniejsze wybory - taki wybór mają liderzy Prawa i Sprawiedliwości. Który scenariusz jest najbardziej prawdopodobny? Okaże się po dzisiejszych rozmowach "programowych".

Publikacja: 17.01.2006 07:08

Politycy PiS spotkać się mają z Samoobroną i PSL, aby rozmawiać o możliwościach stworzenia wspólnego rządu. Partia zabiega m.in. o poparcie kluczowych dla swojego programu 10-12 ustaw - w tym o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, zagospodarowaniu przestrzennym i nowego prawa budowlanego. - Oferujemy pozostałym ugrupowaniom bardzo wiele, w tym świetny program gospodarczy i naprawy państwa - zachwala premier Kazimierz Marcinkiewicz. Politycy potwierdzają, że oprócz tego, negocjacje będą dotyczyć "konfitur" - a więc struktury i składu rządu.

Wczoraj rano okazało się tymczasem, że PiS nie może dowolnie "przebierać" w potencjalnych koalicjantach. Wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska zasugerowała, że nie chce być członkiem rządu, kiedy wejdzie do niego Samoobrona. - Jeśli los takie wyzwanie rzeczywiście postawi, byłaby to dla mnie bardzo trudna sytuacja - przyznała w radiowej "Trójce". Stwierdziła również, że znaleźć się powinno inne rozwiązanie - sojusz PiS i Platformy.

Negocjacje tych partii przebiegają jednak mozolnie. Wczorajsze spotkanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego z liderami PO przełożono na dziś. Przyczyna? - Dajemy czas politykom Platformy na ochłonięcie - wyjaśnia szef Kancelarii Prezydenta Andrzej Urbański. Nic dziwnego, że ekonomiści nie bardzo wierzą w powołanie koalicji PiS z PO (PKO BP mówi o 10% szans).

Niespodziewanie pojawił się wczoraj nowy wariant koalicji - cztery partie, razem z LPR. Z taką propozycją wystąpiła Samoobrona. - W naszym przekonaniu rząd trójkąta PiS, Samoobrona, PSL to za mało, ponieważ większość parlamentarna wynosiłaby wtedy 236 mandatów, a więc minimalnie ponad wymaganą połowę - tłumaczył Leszek Czarnecki, eurodeputowany tej partii. Do zamknięcia tego numeru PARKIETU PiS wciąż rozważał, czy zaprosić Ligę na rozmowy.

Dziś do ostatecznych rozstrzygnięć raczej nie dojdzie. Zdaniem premiera, negocjacje programowe będą trwać "co najmniej tydzień". Według lidera ludowców, Waldemara Pawlaka, finał rozmów nastąpi 23 stycznia. PiS zapowiada, że gdy nie uda się stworzyć większościowej koalicji, optować będzie za wcześniejszymi wyborami.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama