To wynik gorszy od oczekiwań rynku. Ekonomiści ankietowani przez PARKIET przewidywali, że wzrost płac sięgnie 3,5%. W ub.r. z mniejszym przyrostem średniej płacy mieliśmy do czynienia tylko w lutym.

Zdaniem analityków, spadek dynamiki świadczy o tym, że dobre wyniki z października i listopada (w tych dwóch miesiącach płace rosły w tempie przekraczającym 6%) to w znacznej mierze efekt przesunięć premii w kilku firmach o dużym zatrudnieniu. Duży wzrost w listopadzie był np. konsekwencją przyspieszonej wypłaty "barbórki" - te pieniądze zwykle trafiają do górników w grudniu.

Według BZ WBK, w czterech ostatnich miesiącach ub.r. przeciętny wzrost płacy wyniósł 4,5%, co jest wynikiem tylko nieznacznie lepszym niż w okresie styczeń-sierpień. Jednocześnie analitycy szacują, że wzrost płac był mniejszy niż przyrost wydajności pracy, co pozwala nie obawiać się wybuchu presji płacowej.

GUS podał wczoraj również, że zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było w grudniu o 2,5% wyższe niż rok wcześniej. Te dane były zgodne z oczekiwaniami analityków. W ub.r. w dużych firmach przybyło 121 tys. miejsc pracy. W porównaniu z listopadem, zatrudnienie zmniejszyło się o 0,1%.