- To ogromna inwestycja - chwalił się w wywiadzie dla agencji Bloomberga Andras Huszty, komisarz rządu Węgier ds. relacji węgiersko-chińskich.
Będzie to pierwsze tego typu centrum w Europie. China Brand Trade Center Budapest będzie liczyć ponad 18 tys. mkw. i pomieści przedstawicielstwa 600 spośród "największych chińskich spółek". Reprezentują one szerokie spektrum rynku: m.in. branżę elektroniczną, komputerową i budowlaną. Dotąd działa na świecie tylko jedno podobne centrum otwarte przez Chiny - powstało w Dubaju w grudniu 2004 r., nazywa się Dragon Mart i obsługuje Bliski Wschód.
Dla Polski wieści z Węgier nie są zbyt optymistyczne, ponieważ centrum mogło znaleźć się u nas. Huszty wyjawił, że wśród branych pod uwagę lokalizacji była też Warszawa i czeska Praga. Koło nosa przeszły Warszawie wielkie pieniądze. Wartość chińskiej inwestycji ocenia się na miliard dolarów - dla porównania, to ok. dwukrotnie więcej niż wydadzą Koreańczycy z LG na budowę fabryki monitorów ciekłokrystalicznych w podwrocławskich Kobierzycach (największa zagraniczna inwestycja ogłoszona w Polsce w zeszłym roku).
Centrum w Budapeszcie powstanie na bazie istniejących już obiektów handlu hurtowego, zajmowanych przez handlowców zza Wielkiego Muru. Z pieniędzy chińskiego Ministerstwa ds. Handlu zostaną dobudowane jeszcze dwa budynki. Cały kompleks ma być gotowy w 2009 r. Obejmie sale wystawowe, magazyny, sklepy i restauracje. Z Budapesztu chińskie spółki będą promować i sprzedawać swoje produkty w całej Unii Europejskiej.
Na razie zawarto wstępne porozumienia. Huszty oczekuje, że do podpisania ostatecznej umowy dojdzie przed końcem lutego. Węgrzy liczą, że chińska megainwestycja zaowocuje kolejnymi kontraktami.