Jeszcze rano przeważały komentarze, sugerujące możliwość dalszych spadków. Kilka elementów analizy technicznej wskazywało na kontynuację korekty. Nie pracował wczoraj rynek za oceanem, więc należało się spodziewać płaskiej sesji o niewielkiej aktywności.
Tak też się działo do godziny 14.00. Niewielka aktywność, płaski rynek. W tej sytuacji łatwiej było niż zwykle sprowokować giełdę do wyjścia w którymś kierunku. Około 14.00 ruszyło w górę PKO BP, papier, który z uwagi na swój duży udział w WIG20 pociągnął indeks w górę. Za nim ruszyły inne banki. BPH pomogła informacja o żądaniu wyjaśnień od polskiego rządu przez Komisję Europejską w sprawie blokowania fuzji z Pekao. Wydaje się również, że istotny wpływ na rozwój sytuacji miała wypowiedź Zyty Gilowskiej o sytuacji związanej z planowaną koalicją PiS i Samoobrony, a szczególnie marszałka Marka Jurka, który wyraził wątpliwości co do lojalności Leppera. Informacja ta pojawiła się na rynku około 13.00, a więc na krótko przed obudzeniem się rynku do wzrostu.
Sytuacja po sesji jest teraz zgoła inna niż po zakończeniu sesji piątkowej. Wybicie się w górę z płaskiej konsolidacji nie oznacza co prawda definitywnie końca korekty spadkowej, lecz skala wzrostu sugeruje możliwość kontynuacji na następnej sesji. Na rynek powrócił optymizm. Z technicznego punktu widzenia wykres indeksu odbił się od średniej kroczącej z 15 sesji. Analizując wykres można też wysnuć hipotezę o korekcyjnym charakterze poniedziałkowego wzrostu. Poniedziałkowa świeca wpisuje się w całości w kanał spadkowy. Jednak przekroczenie 2850 pkt będzie oznaczać wyjście z tego kanału i powrót indeksu do wzrostu. Początek sesji wtorkowej będzie zapewne optymistyczny, lecz pojawienie się dużej podaży może zablokować dalszy wzrost i zakończyć chwilową euforię.
Brak inwestorów zza oceanu i z Londynu, a co za tym idzie brak podaży z ich strony nakazuje pewną ostrożność w podejmowaniu decyzji o kupnie akcji. Jednocześnie hossa na średnich i mniejszych spółkach kwitnie w najlepsze. Kilkanaście z nich urosło o więcej niż 5%, a kilka w ciągu ostatnich dwóch tygodni wzrosło aż o kilkadziesiąt procent.