Wyraźną zniżką złotego zakończyła się wtorkowa sesja na rynku walutowym. W parze z jego deprecjacją szła wyprzedaż obligacji, co źródła podaży złotego kazało upatrywać w inwestorach zagranicznych. Zaniepokojeni coraz bardziej realną perspektywą wcześniejszych wyborów przystąpili do realizowania zysków.
Co ciekawe, osłabienie naszej waluty sugerowała w ostatnich dniach analiza techniczna. Pozytywna dywergencja na dziennym MACD oraz dotarcie do poziomu, jakiego można było oczekiwać po odbiciu w listopadzie od rocznej średniej, sugerowały wyczerpywanie się potencjału spadkowego euro. Wczorajsze przełamanie grudniowych dołków pozwala myśleć o mocniejszym odbiciu. O tym, jak będzie ono silne, dowiemy się wraz z dotarciem kursu do 3,91 zł, czyli poziomu o 4% oddalonego od ostatniego dołka. Korekty z drugiej połowy 2005 r. miały po ok. 4%.
Jeśli ta bariera zostanie przekroczona, będziemy zapewne świadkami kolejnej próby sforsowania rocznej średniej. Przebiega ona teraz na wysokości 4 zł. Wczoraj po południu wspólną walutą handlowano po 3,837 zł, czyli 3,5 grosza drożej niż w poniedziałek na zamknięciu. Dolar podskoczył w nieco większym stopniu i kosztował 3,176 zł.