Reklama

Przerwana sesja na giełdzie

Na tokijskiej giełdzie wstrzymano wczoraj handel, bo liczba zleceń okazała się za duża dla systemu komputerowego. To drugi taki przypadek w 56-letniej historii tego rynku.

Publikacja: 19.01.2006 07:42

Na zaledwie 20 minut przed regulaminowym końcem sesji wstrzymano wczoraj handel na drugim co do wielkości na świecie rynku papierów wartościowych. System zatkał się w związku z nadmierną liczbą zleceń dotyczących akcji spółki internetowej Livedoor, której siedzibę przed dwoma dniami przeszukali prokuratorzy. Najbliższa sesja może być skrócona - zapowiedział prezes giełdy Taizo Nashimuro.

Indeks Nikkei 225 spadł wczoraj o 2,9%, zwiększając straty z całego tego tygodnia, w którym z rynku wyparowało już ponad 300 mld USD. Wczorajsza wpadka to już trzecia awaria komputerów na tokijskiej giełdzie w ciągu minionych trzech miesięcy.

Inwestorzy złożyli zlecenia sprzedaży 263 mln akcji Livedoor, ponad jednej czwartej całej puli, po 496 jenów za sztukę, o 17% taniej niż na wtorkowym zamknięciu. Była to najniższa dopuszczalna przez regulamin cena. Do transakcji jednak nie doszło, bo nie było chętnych do kupowania po tym kursie.

Giełda nie ujawnia liczby zleceń złożonych na poszczególne spółki. Sesję przerwano po przetworzeniu 4 mln zleceń, maksymalnej liczby, z jaką radzi sobie system komputerowy. Wcześniej giełda prosiła biura maklerskie o łączenie zleceń różnych klientów, tak by zmniejszyć liczbę transakcji. Wcześniej zakończono też wczoraj obrót niektórymi akcjami na giełdach w Fukuoka i Sapporo, które używają tego samego systemu, co rynek w Tokio.

Tokijscy prokuratorzy prowadzą śledztwo w Livedoor, bo jednej ze spółek córek tej firmy zajmującej się reklamą internetową zarzucono próby manipulowania kursem akcji. Livedoor od 2000 r. kupiła 20 spółek, a w ub.r. dokonała wrogiego przejęcia firmy należącej do Fuji Television Network, największego japońskiego nadawcy. Gazeta "Yomiuri" napisała wczoraj, że Livedoor fałszował też raporty finansowe, wykazując zysk zamiast straty w roku finansowym zakończonym 30 września 2004 r. Do wczorajszej znaczącej przeceny w Tokio przyczyniły się też gorsze od oczekiwanych wyniki Intela i Yahoo!, co nasiliło obawy mniejsze zyski w tej branży.

Reklama
Reklama

Po raz pierwszy tokijska giełda wstrzymała handel 1 listopada ub.r. Przyczyną też była awaria komputerów, a wyjaśniano ją wtedy... unowocześnieniem systemu przeprowadzonym w październiku. Jego gruntowną przebudowę zapowiedziano na luty. 8 grudnia złe funkcjonowanie systemu uniemożliwiło biuru maklerskiemu Mizuho wycofanie błędnego zlecenia na akcje J-Com. Broker stracił na tym 350 mln USD. Po tych dwóch wpadkach z funkcji zrezygnował ówczesny prezes giełdy Takua Tsurushima. Również dlatego, że awarie uniemożliwiły planowaną na ten rok pierwotną ofertę publiczną akcji tokijskiej instytucji.

Nadzór japońskiego rynku kazał giełdzie do końca stycznia przedstawić program naprawy systemu komputerowego, co ma zapobiec jego awariom. Rzecznik japońskiego rządu Shinzo Abe nazwał wczorajszy incydent "godnym pożałowania".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama