Dane o produkcji zostaną zaburzone różnicą w liczbie dni roboczych między grudniem 2005 roku a grudniem 2004 roku, uważają ekonomiści.
"W grudniu 2005 roku mieliśmy dwa dni pracujące mniej i dlatego zadziała tu efekt statystyczny, bo jeśli chodzi o dane odsezonowane, to one pokażą dalszy wzrost dynamiki produkcji" - powiedział Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.
"Gdyby nie różnica w dniach roboczych, dynamika produkcji byłaby na poziomie ponad 10%, a więc lepsza niż w listopadzie i potwierdzałaby trendy korzystne istniejące w gospodarce" - powiedział Piotr Bielski, ekonomista Banku Zachodniego WBK.
Zdaniem ekonomistów, gospodarka rozwija się dobrze, a przyszłe miesiące nie przyniosą załamania tego trendu.
"W grudniu nadal gospodarka była napędzana eksportem. Przewidujemy, że w grudniu eksport radził sobie dobrze mimo niezbyt korzystnych relacji kursowych" - uważa Bielski.