Według najnowszych prognoz, w ub.r. produkt krajowy brutto Chin zwiększył się o 9,8%. W 2004 r. po wzroście o 10,1% tamtejszy PKB wyniósł ostatecznie 2 bln USD. Ogólnokrajowy spis powszechny zakończony w ub.r. ujawnił istnienie milionów spółek usługowych, których wyniki nie były uprzednio brane pod uwagę. Były to przede wszystkim firmy handlowe, internetowe i działające na rynku nieruchomości. W wyniku spisu oficjalnie skorygowano w górę wielkość PKB w 2004 r. o 284 mld USD (17%). Po tej korekcie Chiny awansowały na szóste miejsce na świecie pod względem wielkości PKB. Po wynikach ub.r. są już zapewne na piątym.
Na bieżący rok chińskie władze zapowiadają lekkie ostudzenie koniunktury do 8,5-proc. wzrostu. W tym celu ograniczono kredyty na inwestycje w przemyśle, zamykane są nierentowne huty stali i aluminium, a po ubiegłorocznych restrykcjach prawdopodobnie nie uda się już Chinom osiągnąć tak olbrzymiej nadwyżki handlowej. Rząd podejmuje natomiast wysiłki w celu zwiększenia wydatków konsumpcyjnych, gdyż dochód na mieszkańca Chin stanowi wciąż zaledwie jedną szesnastą tego, co mają Francuzi.
Minione 25 lat niesłychanie dynamicznego rozwoju zrobiło jednak swoje i w tej dziedzinie. Dla milionów Chińczyków stały się dostępne domy, samochody czy wreszcie telefony komórkowe. Chiny są teraz największym rynkiem przenośnej telefonii z 380 mln abonentów. Stały się najszybciej rozwijającym się rynkiem dla Forda i General Motors. Sprzedaż fordów w ub.r. w Chinach wzrosła o 46%.
Wciąż jednak w dziedzinie konsumpcji są jeszcze olbrzymie możliwości wzrostu. Jedynie ośmiu na tysiąc Chińczyków ma samochód. Penetracja rynku telefonów komórkowych sięga 30%, podczas gdy w Hongkongu telefonów takich jest już więcej niż ludzi. No i wciąż w Chinach około stu milionów ludzi żyje w nędzy, a pod względem PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca kraj ten zajmuje dopiero 129. miejsce na świecie, za Egiptem i Iranem.
Bloomberg