Na największych europejskich giełdach ostatni tydzień stycznia zaczął się od spadków. Wpłynęły na to znaczące przeceny na wcześniejszych sesjach w Tokio i Nowym Jorku, ale przede wszystkim cena ropy naftowej wciąż utrzymująca się na poziomie zbliżonym do czteromiesięcznego maksimum i spadek kursu dolara w stosunku do euro. Spadkom na Starym Kontynencie przewodziły wczoraj Nokia i Ericsson.
W branży bankowej najwięcej straciły akcje HSBC, po tym jak amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs obniżył rekomendacje brytyjskiej spółki, uzasadniając to spodziewanym pogorszeniem wyników akcji kredytowej w Stanach Zjednoczonych.
Nastroje uczestników europejskich notowań pogorszyły się też po opublikowaniu indeksu Conference Board, który zapowiada spowolnienie wzrostu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych w najbliższych trzech miesiącach. A USA są największym rynkiem europejskich eksporterów. W rezultacie spadły wczoraj indeksy na wszystkich 18 głównych zachodnioeuropejskich giełdach, poza wiedeńską i mediolańską. Indeks DAX zniżkował o 0,01%, CAC-40 o 0,45%, a FTSE spadł o 0,20%.
Większość amerykańskich akcji rozpoczęła tydzień od wzrostów. Nastroje tamtejszych inwestorów poprawiły się po opublikowaniu kwartalnych wyników przez Forda. Ten trzeci na świecie producent samochodów odnotował zysk większy, niż spodziewali się analitycy. Zapowiedział też energiczne kroki zmierzające do ograniczenia strat na rynku północnoamerykańskim. Ford ma zamknąć tam 14 fabryk i zwolnić z pracy 30 tys. osób.
Dobrze odebrano też za oceanem informacje o dwóch znaczących przejęciach w branży handlowej i z ulgą przyjęto spadek cen ropy naftowej w Nowym Jorku, do czego doprowadziła lżejsza, niż oczekiwano zima na wschodnim wybrzeżu USA. Amerykańscy inwestorzy z nadzieją przyjęli też opinie szefa oddziału Fed w St. Louis, który powiedział, że już mniej boi się inflacji niż pół roku temu i dał do zrozumienia, że bank centralny wkrótce zakończy serię podwyżek stóp.