Ćwierćdolarówki należą do serii prezentującej każdy z 50 stanów i mają na rewersie dodatkowy mały listek przy kolbie kukurydzy.
Z raportu udostępnionego dziennikarzom "USA Today" można się dowiedzieć, że wejście w obieg monet zawierających błąd jest wynikiem niesprzyjającego zbiegu okoliczności.
Śledztwo przeprowadzone przez inspektora generalnego Departamentu Skarbu wykazało, że o wprowadzeniu do obiegu około 50 tys. monet zadecydowała... przerwa na posiłek na nocnej zmianie, na którą udał się pracownik mennicy w Denver, w pewien listopadowy piątek 2004 r. Z zeznań wynika, że operator dostrzegł błąd w jednej z pięciu matryc bijących monety, powiadomił przełożonych i udał się na regulaminową przerwę. Gdy z niej powrócił, uznał, że błąd został skorygowany i ponownie uruchomił maszynę. Dopiero półtorej godziny później zorientowano się, że matryca wciąż bije monety z błędem. W tym czasie tysiące ćwierćdolarówek zostało wymieszanych z monetami z dobrych matryc, zapakowanych i przygotowanych do transportu.
Według rzeczniczki prasowej mennicy Becky Bailey, ręczne segregowanie wybitych już pieniędzy byłoby procedurą zbyt kosztowną. Ponieważ monety z błędem nie różniły się wagą i innymi parametrami od dobrych, wprowadzono je do obiegu.
Kolekcjonerzy początkowo sądzili, że spod matryc w Denver wyszło zaledwie tysiąc ćwierćdolarówek z dodatkowym listkiem kukurydzy. Z raportu Departamentu Skarbu wynika jednak, że może być ich nawet 50-krotnie więcej. Zdaniem ekspertów, nie wpłynie to jednak specjalnie na cenę na rynku kolekcjonerskim. W ubiegłym tygodniu pakiet trzech monet z Wisconsin - dwóch z błędem i jednej poprawnej - został sprzedany na aukcji eBay za 2800 USD.