Docierając w okolice 3,75 zł, wykres kursu euro wypełnił już właściwie zasięg spadku przewidziany na tę falę. Jeszcze przed ostatnim etapem zniżki wykres przez pewien czas poruszał się w trendzie bocznym, czego efektem jest baza do odbicia, czyli spadku krajowej waluty. Na razie skala korekty jest niewielka i mieści się w granicach zwykłego rynkowego szumu. Dwie poprzednie korekty w ramach trwającej od kwietnia zeszłego roku fali umocnienia krajowej waluty sprawiały, że euro traciło na wartości około 4%. Tym razem, od dołka z 9 stycznia, kurs EUR/PLN podniósł się o niecałe 3%. Pierwszy istotny opór znajduje się w okolicach 3,87 zł.

Na razie krajowa waluta zalicza się do najsilniejszych w tym roku: do dolara złoty zyskał 4,2%, do euro 0,6%. Liderem jest czeska korona (+6,1% do dolara i +2,5% do euro), a przed złotym znajduje się jeszcze m.in. słowacka korona, rumuński lej i węgierski forint. Umieszczenie Węgier na negatywnej liście obserwacyjnej przez agencję S&P nie zrobiło wczoraj na inwestorach większego wrażenia - kłopoty bratanków z deficytami (budżetowym i na rachunku bieżącym) są znane od dawna.