Na rynku walutowym spekuluje się, że siła złotego była zasługą jednego z organizatorów emisji euroobligacji. Miał on na zlecenie Ministerstwa Finansów wymieniać waluty na złote. "Czynnikiem, który sieje strach wśród posiadaczy długich pozycji w euro, są - domniemane - wizyty Ministerstwa Finansów na rynku" - napisali w piątkowym raporcie ekonomiści ING Banku Śląskiego.
Wymiana przed rozliczeniem
Z nieoficjalnych informacji wynika, że w ten sposób w krótkim czasie na rynek mogło trafić nawet kilkaset milionów euro. Specjaliści, z którymi rozmawialiśmy, zwracają uwagę, że w czwartek kurs złotego "trzymał się" blisko 3,83 PLN/EUR. Dwa razy przekroczył ten poziom, ale na krótko. Taka właśnie miała być cena, po jakiej dokonywano transakcji na zlecenie resortu finansów.
Rozliczenie emisji euroobligacji nastąpi dopiero 1 lutego. Dlaczego ministerstwu miałoby zależeć na wcześniejszej wymianie walut? Pytani przez nas analitycy wskazywali, że chodziło o to, by złoty nie tracił na wartości przed posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej, które jest zaplanowane na poniedziałek i wtorek. Rynek spodziewa się, że RPP obniży stopy procentowe. Ale gdyby kurs złotego spadł, rada mogłaby uznać to za powód, by wstrzymać się z cięciem stóp.
W Warszawie nie wiedzą