Nie twierdzę, że należy sobie rwać głosy z głowy i - być może - dojdzie do jakiejś ich rewizji. Jednak po reakcjach i komentarzach można odnieść wrażenie, że nikt nie chce choćby przez chwilę zastanowić się nad tym, co się stanie, jeśli rzeczywiście amerykańska gospodarka słabnie.
Mamy za sobą kolejny tydzień, który - wbrew obawom - przyniósł nowe rekordy hossy. Tydzień zaczął się w bardzo kiepskich nastrojach, których przyczyną była poważna przecena w USA w poprzedni piątek. Wiadomo było, że poniedziałek zacznie się źle, ale nie wiadomo było, co z tego wyniknie. Silny spadek za oceanem pojawił się dokładnie w momencie, gdy nasz rynek zbliżył się do swoich maksimów. Szybki zwrot w tym miejscu mógłby zostać odebrany jako brak zdolności do dalszej zwyżki. Część inwestorów już wypatrywała możliwości pojawienia się formacji podwójnego szczytu.
Wątpiący paliwem wzrostu
Problem w tym, że takie oczekiwanie było raczej naiwnością niż oceną faktycznej możliwości pojawienia się formacji. Trzeba po raz kolejny przypomnieć, że o formacji można mówić, gdy zostanie w pełni ukształtowana. Wtedy ma to przełożenie na oczekiwany ruch. Sama możliwość pojawienia się formacji niczego nie mówi. Możliwość pozostaje tylko możliwością. Liczenie na silny spadek kursów było raczej chciejstwem - tym bardziej, że trwa silny trend wzrostowy. Takie ruchy raczej nie kończą się klarownymi, przez wszystkich widzianymi formacjami. Szczyt hossy będzie zaskoczeniem dla znacznej większości graczy. Taka jest jego natura. By pojawiły się silne spadki, większość rynku musi oczekiwać zwyżki.
Obserwując dotychczasowe zachowanie naszych graczy, można dojść do wniosku, że takie oczekiwania nie są wystarczająco powszechne. Na każdej sesji pojawia się grupa inwestorów, grających na spadek cen, próbujących złapać szczyt. Nawet w chwili bicia rekordów podaż na kontraktach twardo stoi przy swoim zdaniu. W efekcie mamy wzrost liczby otwartych pozycji, co tylko potwierdza, że ruch cen jest wiarygodny. Ci, którzy właśnie otwierają krótkie pozycje, będą musieli je zamknąć, a zwyżka powoduje, że będzie to zamknięcie ze stratą. Cykl się powtarza. Skończy się, gdy grupa "łapaczy szczytu" w końcu przekona się do trendu.