Trwa hossa na rynku surowców. Indeks CRB Futures, obejmujący kontrakty na 19 najważniejszych surowców z giełd w Nowym Jorku i Chicago, w piątek znów szarpnął ostro w górę, ustanawiając historyczny rekord. Wczoraj jeszcze go poprawił.
W pierwszych godzinach wczorajszych notowań za Atlantykiem wskaźnik sięgnął 348,7 pkt. To już ponad 11 pkt więcej od pobitego w ostatnich tygodniach kilkukrotnie długowiecznego rekordu sprzed ćwierć wieku.
Ostatnie dni stały przede wszystkim pod znakiem zwyżki cen w grupie zbóż (subindeks CRB Grains). Od dołka z 18 stycznia wzrosły one średnio już o 5,5%, między innymi na fali doniesień z Brazylii i Argentyny, gdzie panują niszczące uprawy upały.
Cenom kukurydzy, śruty sojowej i pszenicy jeszcze trochę jednak brakuje do szczytów z zeszłego roku. Wciąż pną się za to i tak już najwyższe od lat notowania metali szlachetnych (CRB Precious), surowców przemysłowych (CRB Industrials) i wstępnie przetworzonych towarów spożywczych (CRB Softs). Pierwsze zdrożały od początku roku o 8,7%, drugie - o 6,6%, a ostatnie - o 9,1%.
Wczoraj wydarzeniem była kolejna zwyżka cen złota. W Nowym Jorku uncja podrożała o 0,8%, do 563,5 USD, przybliżając się o kolejny krok do najwyższych w historii notowań sprzed 25 lat. Rekord jest odległy (ponad 800 USD za uncję), ale zdaniem analityków osiągnięcie poziomu 600 USD jest sprawą przesądzoną, ponieważ w Stanach stopy procentowe wciąż rosną (kruszec jest uznawany za doskonałą ochronę przed inflacją), a napięcie polityczne na Bliskim Wschodzie nie zmalało ani o jotę.