Kennethowi Layowi i Jeffreyowi Skillingowi, dwóm byłym dyrektorom generalnym Enronu, postawiono m.in. zarzuty zmowy, defraudacji i insider tradingu. Grożą im kary nawet po ponad 30 lat więzienia.

Wczoraj sąd miał zająć się wyborem ławy przysięgłych, a mowy oskarżycieli i obrońców mają zostać wygłoszone dzisiaj rano. Eksperci wyliczyli, że proces potrwa co najmniej 18 tygodni. W tym czasie sąd zapozna się ze schematem przekrętów księgowych, do których miało dochodzić w Enronie, i wysłucha licznych prezentacji analityków finansowych.

63-letni Lay utrzymuje, że nic nie wiedział na temat nielegalnych praktyk w koncernie. 51-letni Skilling dawał zaś do zrozumienia, że w sądzie udowodni, iż w Enronie nie działo się nic niedobrego, a przyczyną upadku była nerwowość wierzycieli, którzy zajęli konta bankowe. Obaj dyrektorzy generalni (Skilling pełnił tę funkcję tylko kilka miesięcy, Lay - przez kilkanaście lat) twierdzą, że w działaniach kierowali się sugestiami doradców.

Obu mogą pogrążyć zeznania byłego dyrektora finansowego firmy Andrew Fastowa, który przyznał się do winy i poszedł na współpracę z prokuraturą. Fastow ma być kluczowym świadkiem w procesie. Ugodę z prokuratorami zawarł też główny księgowy Enronu Richard Causey, który początkowo miał odpowiadać razem z Layem i Skillingiem.

Reuters, Bloomberg