Po opublikowaniu w poniedziałek (po zakończeniu sesji) prognoz KGHM na ten rok można było się spodziewać, że nie przypadną one inwestorom do gustu. Trudno jednak było przewidywać, jak mocna będzie reakcja. Przerosła chyba najbardziej pesymistyczne oczekiwania. Notowania tych walorów zaczęły od 4,2-proc. zniżki, ale podaż z każdą minutą przybierała na sile. Jeszcze przed 10.00 kurs spadł w okolice 76 zł, czyli 9% mniej od poniedziałkowego zamknięcia. Początkowo posiadacze papierów innych blue chips wyczekiwali na rozwój wydarzeń. Jeszcze około 11.00 WIG20 tracił tylko nieco ponad 1%. Jednak widząc, że mimo solidnej przeceny akcji KGHM kurs miedziowej spółki nie podnosi się, niepokój w szeregach inwestorów narastał. W połowie sesji WIG20 szedł w dół o 2%, ale popyt wciąż był bezradny. Ostatecznie na wartości straciły wszystkie, oprócz Kęt, akcje wchodzące w skład tego indeksu, najwięcej Bioton (-6,9%) oraz Lotos i MOL (po ponad -5%). Obroty towarzyszące wyprzedaży były bardzo duże. W przypadku 20 największych firm sięgnęły 1,32 mld zł, z czego 720 mln zł przypadło na KGHM. Realizacja zysków dotknęła nie tylko dużych firm - ze 123 spółek w składzie indeksu WIG w dół poszły notowania 96.
"Zaślepienie" KGHM-em
Zmiany notowań miedziowego kombinatu nadają ton wydarzeniom na warszawskim parkiecie nie od wczoraj. Nieco upraszczając, można powiedzieć, że rozpoczęta przed trzema miesiącami fala wzrostowa to "zasługa" firmy z Lubina. Przez ten czas cena jej akcji podniosła się o 80%. W ślad za tym rósł też jej udział w WIG20, który w poniedziałek sięgnął 19,2%. To zwiększyło wpływ wczorajszej przeceny KGHM na wartość indeksu. Z 4,5-proc. spadku około połowy przypadło na tę spółkę.
Dlaczego reakcja inwestorów na prognozy przedstawione przez firmę była aż tak drastyczna? Przecież u progu 2005 r. zarząd KGHM prezentował równie ostrożne szacunki. W ostatnich tygodniach inwestorzy zupełnie bezkrytycznie podchodzili do tych papierów. Uznali, że nie ma zagrożeń dla cen miedzi i wobec tego niska wycena miedziowego kombinatu nie jest uzasadniona. Atmosferę podgrzewały rekomendacje kupna, jakie w tym roku napływały na rynek. Analitycy spodziewali się, że rekordowe ceny surowca, przy utrzymaniu kosztów w ryzach, zagwarantują spółce kolejny udany rok. Zgodnie z prognozami zarządu, koszt produkcji znacznie się podniesie, co stawia pod znakiem zapytania aktualność przedstawianych przez specjalistów wycen i w konsekwencji - rekomendacji. Optymistycznego nastawienia do KGHM nie zmieniło nawet zejście (9 stycznia) przez fundusz hedgingowy Lansdowne Partners Limited poniżej 5-proc. progu głosów na walnym zgromadzeniu. Znaczącym akcjonariuszem był od lipca 2005 r.
PARKIET zwracał uwagę na zagrożenie związane z "zaślepieniem" inwestorów, szybko windujących kurs KGHM. Doprowadziło ono do osiągnięcia niepokojących rozmiarów przez różnicę między rocznymi zmianami notowań tych akcji oraz złotówkowej ceny miedzi (20 stycznia przekroczyła 100 pkt proc.). W kolejnych dniach jeszcze zwiększyła się i osiągnęła nigdy w przeszłości nienotowany poziom 132,2 pkt proc. Historia uczyła, że taka sytuacja grozi silnym spadkiem. W 20 przypadkach największej dysproporcji między tymi zmiennymi kurs KGHM tracił po miesiącu przeciętnie 11,4%, a po kwartale zniżka sięgała średnio 12,5%. Tylko w dwóch przypadkach notowania zdołały uchronić się przed spadkiem.