Według szacunków zarządu, CCC wypracowało w 2005 roku 42-44 mln zł skonsolidowanego zysku netto i 331 mln zł przychodów ze sprzedaży. To oznacza wzrost o odpowiednio 140 i 18,8% w stosunku do poprzedniego roku. - W tym roku trend zostanie utrzymany - twierdzi Dariusz Miłek, prezes i główny akcjonariusz spółki. Nie zdradza jednak prognoz na ten bieżący rok. - W ciągu trzech lat przychody powinny się zwiększyć o 150% w porównaniu z wypracowanymi w 2005 roku - deklaruje. - Na dywidendę przeznaczymy co najmniej połowę zysku, a być może nawet cały. Spółka ma dość gotówki. Nie korzysta z żadnych kredytów poza gwarancjami bankowymi. Na inwestycje wystarczy pieniędzy z bieżącej działalności - twierdzi Miłek.

A plany na ten rok są ambitne. Powstanie kolejnych 40 placówek handlowych. Obecnie CCC ma około 114 salonów własnych i 192 salony franczyzowe. Docelowo w naszym kraju chce mieć 370 sklepów. Ponadto w tym roku, jak już informowaliśmy, planuje uruchomienie około 20 placówek w ramach dwóch nowych sieci adresowanych do bogatszych klientów. W pierwszej będzie sprzedawane wyłącznie obuwie skórzane w cenie 200-300 zł za parę. Druga sieć to ekskluzywne butiki z obuwiem włoskim w cenie powyżej 500 zł za parę. Spółka ma obecnie około 5,5% udziału w rynku pod względem sprzedaży.

CCC powoli wychodzi też poza granice. W Czechach ma już 9 sklepów, a w tym roku chce dodać jeszcze 10. W ramach testowania rynku powstaną też 3 placówki w Moskwie. - Od efektów sprzedaży i rentowności tych sklepów uzależnione są dalsze inwestycje na rynku rosyjskim - mówi prezes Miłek. Na razie prawie cała sprzedaż realizowana jest w Polsce.

Kurs spółki systematycznie pnie się do góry. CCC pojawiło się na giełdzie w grudniu 2004 r. Wówczas notowania sięgały około 10 zł. Wczoraj spadły o 2,8%, do 38 zł.