Przez 10 lat był Pan przewodniczącym Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, a jeszcze niedawno - ministrem skarbu państwa. Podoba się Panu koncepcja zintegrowanego nadzoru nad rynkiem finansowym? Zgodnie z przygotowanym przez Ministerstwo Finansów projektem ustawy, nowy Urząd Nadzoru Finansowego ma wchłonąć KPWiG.
Odpowiedź na to pytanie wolałbym podzielić na dwa aspekty. Kwestia integrowania nadzoru nie jest koncepcją nową i nie wymyślono jej w Polsce. Zintegrowane nadzory funkcjonują od lat na rynkach o dłuższych tradycjach niż nasz. Występują jednak w wielu modelach. Pytanie, która koncepcja się sprawdziła. Może warto przeanalizować, czy np. po kilku latach funkcjonowania brytyjska FSA (Financial Services Authority - red.) działa skuteczniej niż poprzednio? Zgadzam się z potrzebą analizy funkcjonowania obecnego modelu nadzoru, która prowadziłaby do jego oceny i ewentualnie dokonania zmian tak, aby rynek finansowy stał się jeszcze bardziej bezpieczny, przejrzysty, efektywny, konkurencyjny i tańszy.
Drugi aspekt: czy podoba mi się koncepcja integracji przedstawiona w projekcie ustawy Ministerstwa Finansów. Nie, nie podoba mi się ona z wielu względów.
Czy Pana zdaniem polski rynek finansowy jest na tyle dojrzały, by wprowadzać zintegrowany nadzór?
Według mnie polski rynek jest na tyle dojrzały, że na obecnym etapie nie potrzebuje zintegrowanego nadzoru. Proszę spojrzeć na amerykańską SEC. Jest potężna i skuteczna, i nikt nie mówi o jej połączeniu z jakimkolwiek innym nadzorem. KPWiG radzi sobie coraz lepiej.