Przebieg wczorajszej sesji to praktycznie mecz do jednej bramki - tym razem w przeciwieństwie do ostatnich tygodni w odwrocie znalazły się byki, które nie były w stanie zebrać sił nawet na najmniejsze odreagowanie. Głównym winowajcom tak silnej przeceny były akcje KGHM - spółki, która jeszcze kilka sesji temu napędzała szaleńcze wzrosty głównego indeksu. Po publikacji niezbyt korzystnych prognoz zarządu na rok bieżący miedziowy gigant rozpoczął notowania kilkuprocentową zniżką, a na koniec sesji wartość akcji była już kilkanaście procent niższa w odniesieniu do poniedziałkowego zamknięcia. Taka silna przecena KGHM przez większą cześć sesji nie miała mocniejszego wpływu na notowania pozostałych spółek z indeksu WIG20, niemniej jednak w końcówce sesji inwestorom pękły nerwy i zaobserwowaliśmy bardziej zdecydowaną realizację zysków na szerszym rynku. Ostatecznie po sesji, którą śmiało można określić pogromem byków, indeks WIG20 zamknął się na poziomie ponad 4% niższym.

Z technicznego punktu widzenia wczorajsza sesja to oczywiście bardzo negatywny sygnał, zapowiadający możliwość wystąpienia silniejszej korekty spadkowej ostatniej fali wzrostów. Na wykresie powstała jedna z dłuższych w historii czarnych świec i przełamane zostały poziomy najbliższych wsparć, to jednak w średnim terminie trend wzrostowy został utrzymany. Obecnie kluczowym poziomem wsparcia pozostaje wysokość 2780 pkt wyznaczona przez lokalny dołek z połowy stycznia. Dopiero wyraźne przełamanie tej bariery stanowiłoby sygnał zwiastujący możliwość dalszej przeceny. W takim scenariuszu korekta spadkowa mogłaby potrwać trochę dłużej i znieść kurs indeksu do poziomu około 2600 pkt.

Czy jednak wczorajsza zniżka skłoni inwestorów do poważniejszej wyprzedaży? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Warto bowiem pamiętać, że obserwowany spadek, mimo oczywiście odczuwalnego przewartościowania rynku, nosił znamiona małej paniki, a reakcja inwestorów mogła być zbyt emocjonalna. Może się więc okazać, że po niższym otwarciu strona popytowa ponownie spróbuje przejąć inicjatywę.