W dorocznym orędziu o stanie państwa, wygłoszonym w nocy z wtorku na środę, prezydent skupił się przede wszystkim na problemach polityki zagranicznej i wojnie z terroryzmem. W tym kontekście przedstawił też kwestię bezpieczeństwa energetycznego USA. - Ameryka jest uzależniona od ropy - mówił prezydent. Bush przedstawił plan zwiększenia dotacji na czyste źródła energii - energię jądrową, nowoczesne technologie spalania węgla oraz - w przypadku samochodów - na paliwa odnawialne, wytwarzane nie tylko z kukurydzy i innych roślin uprawnych, ale także z odpadów rolnych i leśnych.
Według Busha, do 2025 r. Stany Zjednoczone powinny ograniczyć o 75% import ropy naftowej z niestabilnego politycznie Bliskiego Wschodu. Środki, jakie Biały Dom zamierza przeznaczyć na ten cel, są dość skromne (np. tylko 150 mln USD na technologię produkcji paliw odnawialnych) i sprzyjające demokratom liberalne media ostro skrytykowały deklarację Busha jako niewystarczającą.
Zamykając kolejny, burzliwy rok swojej prezydentury, Bush powrócił także do ubiegłorocznych propozycji zatwierdzenia na stałe cięć podatkowych z 2001 i 2003 r. (większość ulg będzie wygasać w ciągu najbliższych kilku lat) oraz ułatwienia dostępu do opieki medycznej dla osób zatrudnionych w małych i średnich firmach. Aplauzem przyjęto jego propozycję utworzenia dwupartyjnej komisji, która dokładnie zbada finansowe skutki stopniowego przechodzenia na emeryturę pokolenia powojennego wyżu demograficznego (Baby Boomers). Powodzenie tych incjatyw stoi jednak pod znakiem zapytania. W ubiegłym roku wysiłki Białego Domu na rzecz reformy systemu emerytalnego Social Security oraz zmian w systemie podatkowym spaliły na panewce. W obecnym roku odbędą się wybory do Kongresu i nie wiadomo, czy republikańska większość zdecyduje się na przeforsowanie kontrowersyjnych propozycji, które przewidują między innymi inwestowanie składek emerytalnych na Wall Street. Prezydent po raz kolejny opowiedział się także za ograniczoną reformą imigracyjną, zapowiadając wprowadzenie nowej kategorii czasowych wiz pracowniczych, co ma złagodzić problem nielegalnej imigracji.
We wtorkowym orędziu Bush stosunkowo niewiele mówił o powiększającym się deficycie budżetowym. Ograniczył się jedynie do apelu do połączonych izb Kongresu o obniżenie wydatków państwa. Zapowiedział też likwidację 140 programów rządowych w budżecie na 2007 r. Według prognozy Biura Budżetowego Kongresu, utrzymanie cięć podatkowych w obecnym kształcie spowoduje wzrost rocznego deficytu budżetowego do 584 mld USD w 2016 r., a dług publiczny zwiększy się z 28,1% PKB obecnie do 44,3%.
Nowy Jork