"Rynek jeszcze wstanie z kolan, bo wciąż jest na nim dużo pieniędzy, o czym świadczy ilość 'przerobionych' przez inwestorów akcji KGHM we wtorek. Jednak w perspektywie najbliższych miesięcy oczekuję korekty spadkowej, do której impulsem będą notowania na Zachodzie" - powiedział zarządzający w szwajcarskim Clariden Fund, Andrzej Błachut. Zdaniem Błachuta, za tym scenariuszem przemawiają również wygórowane oczekiwania rynku co do prognoz, gdy tymczasem spółki przedstawiają konserwatywne szacunki na 2006 rok. Słabsze od oczekiwań rynku projekcje KGHM na ten rok wywołały we wtorek największy od kilku lat jednodniowy spadek WIG20.
Dziś to KGHM Polska Miedź SA ograniczał spadki indeksu, odrabiając kilkunastoprocentowy spadek z wtorku. Do zeszłotygodniowego, historycznego maksimum kursowi KGHM wciąż brakuje jednak około 10 złotych. Jednak w czwartek spadł kurs Grupy Kęty, która podała, że w 2006 roku jego zysk netto spadnie do 80 milionów złotych z 88 milionów w 2005 roku. Dodatkowo na indeksach ciąży TPSA, która podobnie jak jej europejscy konkurenci - w tym jej inwestor strategiczny, France Telecom - już od jakiegoś czasu znajduje się w niełasce inwestorów.
"Widać, że po dużej przecenie rynek jest bardzo słaby - widać to po dzisiejszych notowaniach, kiedy to zwyżki zostały zniwelowane. Na razie wygląda to na korektę w biegu, ale to się może zmienić, jeśli z rynków światowych nadejdzie sygnał do spadków" - powiedział zarządzający w DWS Investments, Jarosław Niedzielewski. "Być może potrzebna jest jeszcze jedna fala spadkowa, by do końca oczyścić atmosferę" - dodał.
((Autor: Adrian Krajewski; Redagowała: Olga Markiewicz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))