Obniżka stopy repo do 4,25% przy jednoczesnej amerykańskiej fed funds do 4,5% nie spowodowała odwrotu od polskich aktywów i osłabienia złotego. Mimo że w perspektywie mamy dalsze podwyżki w USA i utrzymanie lub nawet obniżanie stóp w Polsce. Coraz więcej środków absorbują amerykańskie fundusze rynku pieniężnego, ale odpływu kapitału z rynków wschodzących nie widać.
Kurs euro w złotych od sześciu dni utrzymuje się na poziomie 3,82, niemal dokładnie w połowie drogi między najbliższym krótkoterminowym wsparciem (3,76) i oporem (3,87). W trendzie bocznym znajduje się również USD/PLN, choć tutaj mamy do czynienia z większą zmiennością, generowaną przez kurs USD/EUR.
Wskazać można dwa najważniejsze czynniki ryzyka: pierwszym i ważniejszym wydaje się rosnąca rentowność obligacji na rynkach rozwiniętych. Harce naszych polityków mogą pełnić tutaj jedynie rolę katalizatora ewentualnie zapalnika. Scenariusz, w którym doszło do podpisania paktu stabilizacyjnego o trudnym do oszacowania wpływie na finanse publiczne, stanowi dobrą przygrywkę do jakiejś mocniejszej reakcji.