Czwartkowe sesje za oceanem rozpoczęły się od spadków głównych indeksów. Na razie jednak nie powinno to martwić posiadaczy akcji, gdyż sytuacja techniczna na wykresach amerykańskich indeksów wciąż jest korzystna dla byków. I to pomimo rosnących stóp procentowych oraz rekordowych cen ropy.

Nastroje mogłaby pogorszyć dopiero 2-3-tygodniowa silna wyprzedaż akcji. Wówczas należałoby rozważyć sprzedaż akcji. W innym wypadku wszystkie korekty będą wykorzystywane do nabywania walorów. I trudno się dziwić skoro statystyki przemawiają na korzyść byków.

Znane na Wall Street powiedzenie mówi, że jaki styczeń, taki cały rok. W przypadku indeksu S&P500 na przestrzeni ostatnich 75 lat zależność ta wystąpiła w 74% przypadków. Ostatnie spektakularne wpadki miały miejsce w latach 2001 i 2003. Przed pięcioma laty indeks szerokiego rynku zyskał w styczniu prawie 3,5%, żeby ostatecznie zakończyć rok 13-proc. stratą. W 2003 roku było to -2,9% i +26%.

Niektórzy powyższe powiedzenie ograniczają do pierwszych pięciu dni stycznia. Jak obliczył analityk z Lehman Brothers, w ciągu ostatnich 56 lat kierunek zmian indeksu S&P500 podczas pierwszych pięciu dni handlu w 71,4% przypadków bezbłędnie wskazywał kierunek zmian w cały, rok. W sześciu przypadkach kiedy wzrost S&P500 w pierwszych dniach przekroczył 3%, indeks ten zawsze kończył rok wzrostem. W tym roku indeks S&P500 w pierwszych pięciu dniach wzrósł o 3,35%.

Kolejną dobrą wróżbę na 2006 rok dla rynku akcji, a dokładniej dla indeksu DJIA, zapewnia Super Bowl Stocks Indicator. Wskaźnik ten ma ponad 80% skuteczności. Bazuje on na wynikach superpucharu Super Bowl. Jeżeli zdobywa go drużyna, która w latach 1960-1969 uczestniczyła w rozgrywkach American Football League, to Dow Jones kończy rok spadkiem. W tym roku o superpuchar zagrają drużyny z Seattle i Pittsburgha. Obie od początku istnienia grały w National Football League.