W 2005 r. Bytom miał ponad 41 mln zł przychodów ze sprzedaży, czyli 12,7% więcej niż w poprzednim roku. Zysk netto wyniósł 2,5 mln zł, przy po raz pierwszy od kilku lat dodatnich wynikach na sprzedaży (138 tys. zł). Spółka twierdzi, że w najbliższych latach utrzyma trend wzrostowy. - Sprzedaż będzie się poprawiać o 25% rocznie. Zyski też będą coraz lepsze - uważa Tomasz Sarapata, prezes Bytomia. - Żeby to osiągnąć chcemy rozwinąć własną sieć sprzedaży - dodaje. Przez dwa lata zostanie otwartych 25 salonów firmowych, z czego 10 jeszcze w tym roku. Teraz spółka ma pięć własnych punktów handlowych. Jeden sklep firmowy generuje rocznie ok. 1 mln przychodów ze sprzedaży. Łącznie nowe punkty zapewnią zatem 25 mln dodatkowych przychodów, czyli tyle, ile deklaruje prezes w prognozach.
Pieniądze na inwestycje firma chce pozyskać z emisji akcji serii F skierowanej do obecnych akcjonariuszy. Jak już wcześniej informowaliśmy, Bytom wyemituje blisko 0,5 mln walorów po 10 zł każdy. Pozyska prawie 5 mln zł. Termin prawa poboru był ustalony na 20 stycznia. Kto wówczas posiadał papiery Bytomia, będzie mógł za trzy posiadane walory kupić jeden nowy. - Ja na pewno skorzystam z przysługującego mi prawa do objęcia nowych akcji - twierdzi prezes Sarapata, który ma ponad 6% kapitału spółki. Prezes jest przekonany, że emisja się powiedzie. Twierdzi, że inne osoby zasiadające we władzach spółki też są zainteresowane kupnem nowych akcji. Łącznie zapewnia to już objęcie około 200 tys. papierów (40% emisji). KPWiG ciągle nie zatwierdziła jednak prospektu Bytomia. Spółka liczy, że zrobi to w najbliższych dniach. Firma chce sprzedać akcje pod koniec lutego.
Bytom zaczyna nowe życie. - W ciągu trzech lat wyszliśmy ze stanu zapaści ekonomicznej - powiedział prezes. W latach 1999-2001 spółka miała poważny kryzys finansowy. Groziło jej bankructwo. Akcjonariusze zdecydowali jednak o celowości dalszego istnienia. Spółka wyszła na prostą. Spłaciła wierzycieli i nie ma już żadnych zobowiązań kredytowych. Prezes deklaruje systematyczne umacnianie pozycji na rynku. Najbardziej rentowna dla firmy jest sprzedaż garniturów pod własną marką. Dlatego inwestycje dotyczą rozwoju własnej sieci handlowej. W ubiegłym roku sprzedaż na krajowym rynku stanowiła jednak tylko 30%. Pozostałe 70% to produkcja przerobowa dla firm zagranicznych pod obcymi markami. Relacje te mają się zmieniać na korzyść sprzedaży w Polsce.
Wczoraj kurs spółki spadł o 0,75%, do 19,75 zł.