Oba te wskaźniki potwierdzają, że amerykańska gospodarka ma się całkiem dobrze. Na wzrost zatrudnienia dodatkowo wpłynęła niezwykle ciepła dotychczas zima, co pozwoliło na wcześniejsze rozpoczęcie prac na budowach.
Departament Pracy poinformował też w piątek, że w listopadzie i w grudniu w USA przybyło o 81 tys. miejsc pracy więcej niż uprzednio szacowano. Stopa bezrobocia spadła z 4,9% przed miesiącem.
Lepsza sytuacja na rynku pracy poprawia nastroje konsumentów i przyczyni się do zwiększenia wydatków, a tym samym przyspieszenia wzrostu w najbliższych miesiącach - uważają ekonomiści. Zwiększanie liczby miejsc pracy i spadek bezrobocia mogą też zachęcić Rezerwę Federalną do dalszego podnoszenia stóp procentowych.
Tworzenie nowych miejsc pracy staje się w tym roku tym bardziej istotne dla amerykańskiej gospodarki, że spodziewane jest spowolnienie na rynku nieruchomości, po jego rekordowych wynikach w 2005 r. Jeśli więc nawet dojdzie do zmniejszenia wydatków konsumpcyjnych, to dzięki stopniowemu wzrostowi dochodów będzie ono mniejsze, a tym samym mniej odczuwalne dla koniunktury.
Zatrudnienie w branżach usługowych, do których amerykańska statystyka zalicza m.in. handel, banki, ale także agencje rządowe, wzrosło w styczniu o 135 tys. osób, po 131 tys. w grudniu. Przy czym największy wzrost odnotowano w oświacie i służbie zdrowia.