Reklama

Jest niespokojnie

Wzrost dolara i rentowności obligacji oraz spadek kursów akcji to w USA pokłosie ostatniej podwyżki stóp procentowych i opublikowanych danych makroekonomicznych. Reakcje inwestorów nie pozwalają myśleć o zyskach z giełdy. Coraz wyższa dochodowość obligacji w USA źle wróży rynkom wschodzącym.

Publikacja: 04.02.2006 07:46

Zaniepokojenie inwestorów wywołały przede wszystkim komunikat po ostatnim posiedzeniu Fed oraz dane dotyczące kosztów i wydajności pracy. Komunikat wyrażał zaniepokojenie utrzymaniem się presji inflacyjnej i podtrzymał groźbę dalszych podwyżek stóp procentowych. Dane wpisywały się w ton komentarza, gdyż utrzymujący się od pierwszej połowy lat 90. wzrost wydajności pracy był jednym z elementów umożliwiających szybki rozwój gospodarczy przy utrzymaniu inflacji w ryzach. Jednocześnie wolniejszy wzrost wydajności może wpłynąć na koszty firm. Taka perspektywa musi niepokoić zwłaszcza w sytuacji, gdy spodziewany jest w tym roku spadek tempa poprawy zysków. Może się on okazać większy od prognozowanego. Obawy o kondycję giełd w USA potęguje coraz większe prawdopodobieństwo zwyżki rentowności długoterminowych obligacji, stanowiących punkt odniesienia dla wycen akcji.

Dochodowość 2-latek

najwyższa od pięciu lat

Amerykańskie papiery skarbowe o długich terminach zapadalności z zadziwiającą siłą opierały się dotąd negatywnemu wpływowi cyklu podwyżek stóp. Od połowy 2004 r. roczna średnia rentowność 10-latek utrzymuje się na poziomie ok. 4,3%. Brak reakcji na coraz wyższy koszt pieniądza doczekał się nawet własnego określenia - bond conundrum, od angielskich słów obligacja i zagadka.

W takiej sytuacji można zapytać, dlaczego teraz miałaby zacząć rosnąć skoro zaostrzanie polityki pieniężnej zbliża się do końca. Rzeczywiście, w związku z dotychczasowym zachowaniem 10--letnich obligacji trudno coś przesądzać. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka nowych elementów, jakie pojawiły się w ostatnim czasie. Systematycznie rośnie zainteresowanie Amerykanów funduszami pieniężnymi. W pierwszej połowie minionego roku wypłaty przewyższały wpłaty o ponad 67 mld USD. W drugiej połowie roku sytuacja diametralnie się odwróciła i ta grupa funduszy pozyskała przeszło 130 mld USD świeżych środków. Dla porównania, podmioty akcyjne przyciągnęły w pierwszej połowie 2005 r. ponad 73 mld USD, a w drugiej, niecałe 62 mld USD. W rosnącej popularności funduszy pieniężnych bardzo dobrze odbijają się coraz wyższe stopy procentowe. Po trzech latach ujemnego salda wpłat i wypłat, rok 2005 przyniósł odwrócenie tendencji.

Reklama
Reklama

W górę idzie rentowność obligacji o krótszych terminach zapadalności. W przypadku 2-latek sięgnęła najwyższego poziomu od blisko pięciu lat - 4,6%. Znajdują w tym odbicie oczekiwania na kolejne podwyżki. Podobnie dzieje się w strefie euro. Rentowność niemieckich 2-latek zbliżyła się do 3%. Ostatni raz tak wysoka była pod koniec 2002 r. Na ich wykresie doszło do wybicia z trwającej od połowy 2003 r. konsolidacji z grubsza między 2% a 2,8%. Dopóki wykres zyskowności nie wróci poniżej 2,8%, trzeba się spodziewać dalszego wzrostu aż do 3,6%.

Większa atrakcyjność bezpiecznych inwestycji skłania do zastanowienia, czy warto podejmować ryzyko inwestowania w akcje. Średnia roczna stopa zwrotu dla amerykańskiej giełdy w 2005 r. wyniosła 7,1%. Nawet jeśli udałoby się ją powtórzyć w tym roku (co przy niższym tempie poprawy zysków jest wątpliwe), to wygląda coraz mniej zachęcająco w porównaniu z bezpiecznymi lokatami, które przynoszą po ponad 4,5%. Do tego w przypadku obligacji dają nadzieję na dodatkowe zyski z chwilą, gdy cykl podwyżek zakończy się i rentowność zacznie się obniżać (ceny rosnąć).

Zwyżka inna niż poprzednie

Rozpoczęta 19 października i trwająca od 76 sesji zwyżka na rynkach wschodzących swoją siłą wyraźnie odbiega od dwóch poprzednich fal wzrostowych. Po 76 sesjach ruchu w górę, zapoczątkowanego w połowie maja 2004 r., dolarowy indeks emerging markets zyskiwał 11,1%, podczas zwyżki trwającej od połowy kwietnia 2005 r. 16,8%. Teraz zyski sięgają 29%. Nie mogą się z nimi nawet równać te wypracowane przez pierwsze 76 sesji wzrostu od 11 maca 2003 r., gdy rynek zaczynał iść w górę z bardzo niskich poziomów. Tym bardziej więc dziwi skala i tempo aprecjacji z ostatnich miesięcy. Uzasadnia to tezę o spekulacyjnym charakterze tego wzrostu i daje podstawę do zapowiedzi głębokiej korekty. Kiedy może się ona zacząć? Zakładając utrzymanie się schematu z ostatnich 3 lat, w którym poszczególne odsłony hossy trwają coraz krócej, można spodziewać się tego w każdej chwili. Pierwsza fala wzrostowa trwała 284 sesje, druga 210 sesji, a trzecia 121 sesji. Nawet zakładając, że końcowy etap zwyżki przeciąga się w czasie, gdyż niesieni euforią inwestorzy każdy spadek wykorzystują do uzupełniania portfeli, może się to stać w tych dniach. Obecny ruch w górę trwa 63% tego, co poprzednia zwyżka. Te proporcje przy wcześniejszych falach wzrostowych wynosiły 74% i 58%, czyli średnio 66%.

Czy te pesymistyczne zapatrywania wpisują się w scenariusz wzrostu rentowności w USA? Spoglądając na zależności pomiędzy amerykańskim rynkiem obligacji i akcjami z emerging markets w przeszłości można byłoby mieć wątpliwości. Do 2003 r. wzrostowi dochodowości towarzyszyła hossa na rynkach wschodzących. Odwrotnie działo się w przypadku spadku rentowności. Można to było tłumaczyć uzależnieniem od eksportu gospodarek państw rozwijających się. Dobra koniunktura w USA wpływała na globalne nań zapotrzebowanie, ale też nie sprzyjała amerykańskim obligacjom, budząc obawy o podwyżki stóp. W ostatnich latach taka zależność przestała funkcjonować. W pewnym stopniu stało się tak w efekcie pojawienia się zjawiska "bond conundrum". Równocześnie jednak łatwo zauważyć, że formowaniu kolejnych lokalnych szczytów na rynkach wschodzących towarzyszył mniejszy lub większy skok rentowności papierów skarbowych USA.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama