Notowania euro spadły wczoraj poniżej 1,2 USD. Przez ostatnie dwa tygodnie obniżyły się w sumie o 3,5 centa. Wspólnej walucie nie pomogły wczoraj deklaracje szefa EBC o gotowości do kolejnych podwyżek stóp. To potwierdza, że inwestorzy są świadomi, że jeśli nawet do nich dojdzie, upłynie sporo czasu zanim dysproporcja pomiędzy kosztami pieniądza w USA i strefie euro znacząco się zmniejszy. Ta nadzieja przyświecała od połowy listopada kupującym wspólną walutę. Teraz wygasa, co sprzyja spadkowi euro.

Zniżka poniżej 1,2 USD stanowi istotny argument za kontynuacją ruchu w dół. Tym bardziej, że trudno znaleźć elementy przemawiające za tym, że dwumiesięczna zwyżka była czymś więcej niż korektą w trendzie malejącym, rozpoczętym ponad rok temu. Dzienny MACD zatrzymał się na wysokości szczytów z 2005 r., tygodniowy Stochastic nie osiągnął strefy wykupienia. W tej sytuacji można spodziewać się testu bariery 1,19 USD. Jej sforsowanie otworzyłoby drogę do ataku na ubiegłoroczne minimum.

Na wykresie EUR/PLN można spostrzec kształtowanie się odwróconej głowy z ramionami z linią szyi biegnącą po górkach z grudnia 2005 r. i stycznia tego roku.