W zeszły poniedziałek surowcowy indeks CRB Futures, obejmujący kontrakty na 19 najważniejszych surowców z giełd terminowych w USA, zamknął sesję na najwyższym poziomie. Na zakończenie sesji wartość wskaźnika wyniosła 350,06 pkt. Od tego czasu jednak lekko osłabł, głównie na skutek uspokojenia sytuacji na rynku energetycznym.

Notowana w Nowym Jorku ropa naftowa staniała od minionego poniedziałku, kiedy po raz ostatni płacono za nią ponad 68 USD za baryłkę, o ok. 4%. Nie wiadomo jednak, co przyniosą kolejne sesje, bo wciąż niepewny jest los dostaw z Iranu, który grozi wznowieniem badań nad produkcją broni jądrowej. Wczoraj ropa drożała drugą sesję z rzędu, do 65,7 USD za baryłkę. Przez ostatni tydzień średnie ceny kontraktów na ropę naftową, gaz, olej opałowy i benzynę spadły w Stanach o 0,8%.

Chwilowy (?) koniec rekordów CRB Futures nie oznacza bynajmniej, że ceny wszystkich surowców zaprzestały marszu w górę. Wczoraj nowe wieloletnie maksimum zanotowano na rynku miedzi - za funt metalu płacono w Nowym Jorku już 2,33 USD (co w przeliczeniu daje 5136 USD za tonę - to cena wyraźnie wyższa niż w Londynie). Od początku roku miedź zdrożała w Stanach o 8%, bo wciąż wysoki popyt zgłaszają szybko rozwijające się Chiny. To samo dotyczy też aluminium, którego cena idzie w górę jeszcze szybciej. W tym roku wzrosła już o 14%. Wczoraj płacono 2605 USD za tonę.

Także najdroższe od lat było wczoraj złoto. Uncja kosztowała 574 USD, czyli już o ponad 40 USD więcej niż na początku roku.

Wczoraj po południu naszego czasu CRB Futures wynosił 344,8 pkt i tracił 0,8 pkt w stosunku do piątku.