Wczoraj cena aluminium lekko spadła po odnotowaniu wieloletniego maksimum dzień wcześniej. W ciągu tygodnia tona tego metalu podrożała jednak prawie o 130 USD i jego cena przekroczyła kolejną barierę, tym razem na poziomie 2600 USD.
Aluminium, tak jak inne surowce, nieustannie drożeje w wyniku ciągłego wzrostu popytu zarówno ze strony użytkowników, jak i funduszy inwestujących na tym rynku coraz więcej pieniędzy. Podaż nie rozwija się tak szybko.
Drugi na świecie producent aluminium, kanadyjska spółka Alcan, spodziewa się w tym roku deficytu aluminium. Popyt na ten metal ma wzrosnąć o 4,9%, a podaż nie zwiększy się bardziej niż o 4,5%.
Jedną z przyczyn ograniczeń po stronie podaży są bardzo wysokie ceny energii, która generuje jedną trzecią kosztów w hutach aluminium. Zmusza to czołowych producentów do zamykania hut w krajach najdroższych pod tym względem. Na przykład wspomniany Alcan zamknął huty aluminium we Francji i w Szwajcarii. Przeniesienie produkcji z Europy i z USA gdzie indziej, na przykład do Afryki Południowej, Islandii czy Omanu musi trochę potrwać.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono wczoraj po południu 2645 USD, o 23 USD mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2516 USD za tonę, a w ostatni poniedziałek jego cena ustanowiła 18-letnie maksimum na poziomie 2668 USD.