Mimo że wczorajsza sesja była dość interesująca, ma niewielkie znaczenie z punktu widzenia oceny kondycji i perspektyw rynku. Po pierwsze, ze względu na wciąż dość ograniczone obroty, po drugie dlatego, że ostateczne zamknięcie było wynikiem koszykowych zleceń kupna, pochodzących prawdopodobnie od arbitrażystów. Zakłóciły one relacje między rzeczywistym popytem i podażą.

Na wielu inwestorów podziałała zapewne analogia przebiegu notowań z ostatnich tygodni z wydarzeniami z jesieni 2005 r. Jedni mogą jednak w niej upatrywać zagrożenia dalszą wyprzedażą, inni - nadziei na powrót hossy. Stąd też nie jest pewne, że mimo obecnego podobieństwa obu sytuacji, analogia wypełni się do końca. Można zakładać, że znajdzie się spore grono inwestorów, które zacznie kupować akcje jeszcze przed tym, jak rynek spadnie do poziomu, jakiego można się spodziewać na podstawie tej analogii. Równocześnie bez względu na to, jak ostatecznie potoczą się wypadki, porównywanie obecnej zniżki z tą z jesieni będzie prowadziło do ciekawych wniosków. Lepsze zachowanie rynku niż 4 miesiące temu będzie świadczyć korzystnie o kupujących, słabsze będzie zwiększać prawdopodobieństwo wystąpienia większej korekty.

Optymizm, jaki towarzyszył giełdom akcji w pierwszych dniach tego roku, stopniowo z nich ulatuje. Najbardziej widoczne jest to w Stanach Zjednoczonych, gdzie rynek już prawie wrócił do poziomu z końca 2005 r. Ale i na rynkach wschodzących zaczyna być widoczne przesilenie. To wiąże się najbardziej z sytuacją na rynku amerykańskich obligacji. Kluczowe jest obecnie zrównanie się rentowności 2-latek z 10-latkami. Utrzymujące się oczekiwania na kolejne podwyżki stóp procentowych (o ich istnieniu świadczy wzrost dolara) podbijają zyskowność 2-latek. Wobec tego można wyobrazić sobie dwa warianty zachowania 10-latek. Pozostawanie ich rentowności na obecnym poziomie albo jej spadek będzie prowadzić do inwersji krzywej dochodowości. To inwestorom kojarzy się recesją. Podążanie 10-latek za 2-latkami będzie powodować zmniejszenie atrakcyjności wycen amerykańskich akcji, co ma również negatywny wpływ na koniunkturę giełdową.