W 2005 r. Tim zarobił 15,25 mln zł, przy przychodach ze sprzedaży 250,7 mln zł. Tym samym spółka tylko nieznacznie przekroczyła prognozy, które zakładały 15 mln zł zysku netto i 250 mln zł przychodów. Nieco niższy od założeń był zysk operacyjny, który wyniósł 21,06 mln zł, co stanowi 98,4% zakładanej wielkości. - Jesteśmy zadowoleni z wyników, szczególnie z IV kwartału. Wysoka dynamika wzrostu pod koniec roku bardzo dobrze rokuje na przyszłość - mówi Krzysztof Folta, prezes i największy akcjonariusz spółki.
K. Folta zapowiada, że w tym roku spółka zamierza wyprzedzić swojego niegiełdowego konkurenta - firmę Alfa-Elektro - i zająć pozycję lidera, z 8-proc. udziałem w rynku. - W najbliższych latach chcemy dojść do 10% - zapowiada prezes Tim-u. Szacuje, że wartość polskiego rynku dystrybucji sprzętu elektroenergetycznego wynosiła w 2005 r. ok. 1 mld euro. K. Folta zaznacza, że w tym roku spółka będzie rosła dzięki rozwojowi organicznemu. Przez najbliższe 2-3 lata nie planuje nowych inwestycji. Tim od kilku lat nie wypłacał dywidendy. Pod koniec września rada nadzorcza zgodziła się wypłacić zaliczkę na poczet nagrody z zysku za 2005 r. W połowie listopada akcjonariusze podzielili między siebie 2,65 mln zł, otrzymując po 13 gr na papier. - Ostateczna wysokość dywidendy będzie znana po 25 marca, kiedy nasza rada nadzorcza zajmie się budżetem spółki - zapowiada prezes.
Inwestorzy dobrze ocenili wyniki spółki. W czwartek kurs Tim-u zyskał 0,5%, osiągając na zamknięcie 11,05 zł.