Krajowy rynek akcji zdołał w minionym tygodniu obronić kluczowe krótkoterminowe wsparcie znajdujące się w okolicach 2770 pkt dla WIG20. Nastroje na rynku wydają się raczej niezbyt dobre - na wykresie WIG20 łatwo dopatrzyć się kilkutygodniowej formacji "głowy z ramionami", ale właśnie ten względny pesymizm stanowi główny argument przemawiający za scenariuszem wzrostowym w ciągu najbliższych sesji.
Zachowanie głównych indeksów amerykańskiego rynku akcji przypomina to, co działo się w drugiej połowie września. To sugeruje, że do czasu rozpoczęcia silniejszego spadku cen akcji pozostało jeszcze do 2 tygodni. Celem ewentualnej marcowej korekty cen akcji powinny być średnia 200-sesyjna (tak jak podczas korekt z wiosny 2004 r. i wiosny 2005 r.), a zarazem oś konsolidacji z okresu wrzesień-listopad, czyli dla WIG20 okolice poziomu nieco powyżej 2400 pkt. Tego typu ruch w dół byłby zatem największy od jesieni 2003 r. Minimum cyklu 40-tygodniowego wypada w okolicach lutego (poprzednie miało miejsce w maju 2005 r.), ale pewne wydłużenie cyklu podczas hossy jest naturalnym zjawiskiem. W zeszłym roku sezonowa zwyżka zakończyła się 25 lutego, co oznacza, że obecnie po tej dacie roczne porównania będą aż do maja coraz bardziej wymagające.
Obecna sytuacja na scenie geopolitycznej zaczyna do złudzenia przypominać to, co działo się w drugiej połowie 2002 r. wokół Iraku. Tym razem na celowniku rządu Stanów Zjednoczonych znalazł się Iran. Ponad 2 lata temu okazało się (oczywiście), że główny pretekst, którego użyły do USA jako uzasadnienie swej napaści, czyli fakt posiadania przez Irak broni masowego rażenia był całkowicie fałszywy. Mogłoby się po tym wydawać, że następny amerykański casus belli powinien być nieco bardziej przekonujący. Tymczasem obecnie rozgrywany schemat propagandowy niewiele się różni od tego, który poprzedził najazd na Irak 3 lata temu. W marcu należy oczekiwać ewentualnego głosowania Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie nuklearnego programu Iranu. Ta perspektywa powinna w najbliższym czasie podtrzymywać ceny surowców energetycznych i zależnych od nich sektorów giełdowych.