Zgodnie z tym, co pisałem w komentarzu sprzed tygodnia, wyprzedanie sygnalizowane przez oscylator stochastyczny okazało się właściwą wskazówką co do przebiegu notowań w krótkim terminie. Doszło do zatrzymania spadków i nawet niewielkiego odreagowania. Tyle że obecnie sytuacja zaczyna się zmieniać ponownie na niekorzyść posiadaczy długich pozycji. Oscylator stochastyczny zbliża się do strefy wykupienia, a notowania kontraktów podniosły się od ostatniego dołka raptem o 3%, podczas gdy wcześniej zniżkowały o ponad 7%. Poza tym dwie ostatnie sesje trudno uznać za kontynuację odbicia - mimo sporych dziennych wahań, kursy zamknięcia praktycznie stoją w miejscu.

Mizerne odbicie to mocny argument na rzecz kontynuacji trendu spadkowego. Podobne sytuacje zdarzały się już w przeszłości. Dobrym przykładem jest koniec marca ub.r. Wtedy to notowania kontraktów odbiły się od dna, ale nie udało się pokonać żadnych istotnych oporów wyznaczonych przez wcześniejszą przecenę. W efekcie w połowie kwietnia niedźwiedzie znowu miały powody do zadowolenia, obserwując kolejne minima notowań. Obecnie kluczowym oporem jest połowa niedawnej fali spadkowej - ok. 2885 pkt. Nieco poniżej przebiega jeszcze średnia krocząca z 20 sesji. Ewentualne przebicie tych poziomów - mimo wszystkich powyższych zastrzeżeń - byłoby sygnałem, że notowania mogą powrócić do styczniowego maksimum (2975 pkt).

Od początku stycznia zdecydowanie ożywił się handel kontraktami na MIDWIG. Ostatnio przyczyną wzmożonego handlu jest spora korekta spadkowa na tym rynku. Notowania obniżyły się o ponad 8%, co ostatni raz zdarzyło się prawie rok temu. To sygnał, że powrót do trendu wzrostowego może nie być łatwy.