Travelplanet.pl zajmuje się sprzedażą usług turystycznych i biletów lotniczych przez internet. Od połowy ubiegłego roku (dzięki pieniądzom pozyskanym z publicznej emisji akcji) rozwija również dystrybucję przez punkty obsługi klienta otwierane w centrach handlowych. Ma ich pięć.
Firma bardzo dynamicznie się rozwija. Obroty za 2005 r. były o blisko 120% większe niż rok wcześniej i wyniosły 38,2 mln zl. Prognoza mówiła o 36 mln zł. W przypadku Travelplanet obroty oznaczają wartość sprzedanych wycieczek czy biletów. Przychodem ze sprzedaży jest prowizja, jaką spółka pobiera z dystrybucji oferty zewnętrznych biur turystycznych.
Plany zarządu na ten rok zakładały schłodzenie tempa rozwoju i położenie większego nacisku na wzrost rentowności. Pierwszy miesiąc tego roku pokazał jednak, że dynamika zwiększania obrotów nie odbiega od zeszłorocznej. - Jesteśmy bardzo mile zaskoczeni wynikami za styczeń, które okazały się lepsze od prognozowanych - powiedział Tomasz Moroz, prezes Travelplanet.pl. Jego zdaniem, duży popyt na usługi turystyczne wynikał z wysokiego kursu złotego, który sprawił, że wyjazdy zagraniczne były atrakcyjne cenowo oraz z rosnącego popytu na bilety lotnicze. - Ten segment usług turystycznych w Polsce rozwija się bardzo szybko. Jesteśmy jednym z beneficjentów większego ruchu powietrznego - mówił prezes.
Zwrócił uwagę, że chociaż internet wciąż stanowi podstawowy kanał sprzedaży Travelplanet.pl, coraz większego znaczenia nabiera dystrybucja usług turystycznych przez POK-i. - Szacujemy, że w styczniowych obrotach około 30% wypracowały stacjonarne kioski - powiedział. Na koniec roku spółka chce mieć 12 POK-ów.
T. Moroz nie chciał rozmawiać na temat szczegółowych planów sprzedaży na kolejne miesiące. - Podtrzymuję nasze wcześniejsze zapowiedzi, że priorytetem na ten rok jest zwiększanie rentowności firmy - oznajmił. Przyznał, że pierwsze dni lutego były nieco słabsze pod względem obrotów.