Komisja Papierów Wartościowych i Giełd nie zatwierdziła prospektu emisyjnego łódzkiej spółki pod koniec stycznia. Dlatego Próchnik chce w drugiej połowie lutego złożyć nowy dokument. Najpierw, 14 lutego, powinno się jednak odbyć walne zgromadzenie, na którym akcjonariusze zadecydują o emisji papierów serii E oraz praw poboru tych akcji. Zajmą się również uzupełnieniem składu rady nadzorczej.

Zarząd Próchnika przyznał już prawa poboru nowych papierów. Będą ważne, gdy Komisja zatwierdzi nowy prospekt. - Dostosujemy się do wszystkich zastrzeżeń KPWiG. Zmieniliśmy również politykę informacyjną, zgodnie z zaleceniami Komisji. Nie wiem, kiedy KPWiG będzie rozpatrywać nasz nowy prospekt. Czy będzie to 21 lutego? Mam nadzieję - twierdzi Mikołaj Habit, wiceprezes spółki.

Łódzka firma chciała pozyskać z emisji ponad 20 mln zł. Jak sobie radzi bez tych pieniędzy? - Nie najlepiej - przyznaje M. Habit. - Wszystkie nasze sklepy są rentowne, jednak nie wypracowują na tyle dużych zysków, aby utrzymać zakład produkcyjny, który zatrudnia ponad dwieście osób. Dlatego musimy co najmniej podwoić liczbę placówek - dodaje. Próchnik za pieniądze z emisji nowych akcji chciał otworzyć nowe sklepy zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. - Zakład produkcyjny Próchnika powinien być zamknięty pół roku temu. Utrzymaliśmy go i liczymy, że w przyszłości będzie jeszcze bardziej zwiększał produkcję. Tym bardziej że już teraz, nie tylko oferujemy kurtki i płaszcze, ale i garnitury, krawaty, koszule. Bez środków z emisji spółkę czeka bankructwo - kończy Mikołaj Habit.