Reklama

Estry rozpalają inwestorów

Skotan i Elstar Oils. Dwie firmy, których notowania rozgrzało jedno zaklęcie: biopaliwa. Zagranicznych przykładów giełdowych firm z tej branży nie jest wiele. Te, które są, wskazują, że akcjonariusze muszą liczyć się z huśtawką notowań i cierpliwie czekać, czym wykażą się "ich" firmy.

Publikacja: 11.02.2006 07:14

EOP Biodiesel to firma z wschodnioniemieckiego miasteczka Falkenhagen w Brandenburgii. Zatrudnia 31 osób. Produkuje z rzepaku ekologiczne biododatki do paliw (do silników wysokoprężnych). Na razie niewiele, bo 31,2 tys. ton na rok. Ale plany ma ambitne. Jeszcze wiosną ruszyć ma rozbudowa biopaliwowej instalacji. Na początku przyszłego roku moce mają sięgać 132,5 tys. ton.

Biopetrol Industries siedzibę ma w szwajcarskim Zug, lecz działa na rynku niemieckim. Już teraz jest jednym z tamtejszych liderów w produkcji biodiesla. Rocznie wytwarza w zakładach w Schwarzheide, też w Brandenburgii, 150 tys. ton estrów metylowych. Jednak wie, że zdobycie i utrzymanie miejsca w czołowej piątce producentów biodiesla w Europie - a to właśnie jest długoterminowy cel - nie pozwoli na tym poprzestać. I dlatego Biopetrol ostro inwestuje. Koniec trwającej już budowy drugiej instalacji (w Rostoku) zaplanowano na wczesną jesień tego roku. W planach są też dwie kolejne - jedna w południowo-zachodnich Niemczech, druga w jednym z krajów Beneluksu. Już na początku 2008 r. moce Biopetrol Industries mają sięgnąć 750 tys. ton biodiesla na rok.

Skotan i Elstar Oils

mierzą się z Europą

Z firm niemieckich biodiesel cysternami już wyjeżdża. Z brytyjskiej Biofuels Corp. jeszcze nie, ale odbiorcy już mogą się szykować. Budowana od dwóch lat niedaleko Middlesbrough instalacja do przetwarzania m.in. oleju palmowego, rzepakowego i sojowego w estry miała ruszyć w połowie zeszłego roku. Nie ruszyła, bo prace się przeciągnęły. Dopiero na początku lutego ukazał się komunikat, że uruchomienie jest kwestią dni. Instalacja będzie mieć największe moce w Wielkiej Brytanii. Będzie z niej płynąć 250 tys. ton biodiesla w ciągu 12 miesięcy.

Reklama
Reklama

I tu pierwsza ciekawostka - na tyle samo szykuje się notowany na warszawskiej giełdzie Skotan. Firma od niedawna ma nowego prezesa, wkrótce powinna mieć nową nazwę (Oleochemia). Może wtedy ujawni także swoje plany? Bo poza tym, że będzie produkować estry metylowe, tak naprawdę nic nie wiadomo. Nie ma szczegółów dotyczących instalacji, nie ma jeszcze żadnych prognoz finansowych. Prezes Grzegorz Ślak zapowiada, że nową strategię najpierw pozna rada nadzorcza. Ma to nastąpić w najbliższą środę.

W segment biopaliw wchodzi też giełdowy Elstar Oils, który w czerwcu zeszłego roku powołał w tym celu spółkę zależną Biopaliwa. Do końca tego półrocza kosztem 35 mln zł powstanie instalacja zdolna wytwarzać rocznie 50 tys. ton estrów. Docelowy poziom jest dwa razy wyższy. Także Lotos chce wytwarzać biodiesla w rafinerii w Czechowicach, która wkrótce zakończy przerób ropy. Trwa przetarg na dostawcę instalacji. Biodiesla, docelowo w ilości 100 tys. ton rocznie, chcą również produkować Zakłady Azotowe Puławy. Wszystkie firmy dołączą do należącej do Orlenu Rafinerii Trzebinia, jedynego teraz liczącego się wytwórcę estrów metylowych w Polsce. Trzebinia produkuje 100 tys. ton estrów, ale wkrótce chce zwiększyć możliwości.

A ciekawostka druga? Dwie firmy niemieckie i jedna brytyjska to - tak samo jak Skotan, Elstar Oils, Puławy i Lotos - spółki giełdowe. Zagraniczna reprezentacja nie jest liczna, ponieważ wiele spośród firm z sektora biopaliw, jak Campa, Swissbioenergy, ABB, Lurgi, które już teraz produkują nawet setki tysięcy ton estrów metylowych, nie szukało kapitału na giełdzie. Giełdowych firm jest mało także dlatego, że branża jest bardzo młoda. Jeszcze cztery lata temu w Europie wytwarzało się mniej niż milion ton biodiesla rocznie. Dziś zdolności przekraczają 3 mln ton. Ale już w 2010 r., żeby spełnić wymogi stawiane przez Brukselę, na rynek powinno trafiać dużo, dużo więcej biopaliwa.

Wielcy omijają

Wielkie koncerny naftowe, wydobywające i przetwarzające ropę, nie angażują się w produkcję biopaliw. Jednym z wyjątków jest Shell, z inwestycją w kanadyjską spółkę Iogen, która chce produkować etanol ze słomy i innych odpadów rolnych. Na razie znacznie więcej wysiłków Iogen wkłada w badania niż w produkWyjątkiem jest też, znane również w Polsce, fińskie Neste Oil, lider sektora naftowego w swoim kraju. Neste w lutym zeszłego roku ogłosiło, że rusza z budową instalacji do biodiesla przy swojej rafinerii w Porvoo. Będzie mieć zdolności produkcyjne sięgające 170 tys. ton, a ruszy latem przyszłego roku.

W biopaliwa zaangażowała się także część przetwórców płodów rolnych. Między innymi amerykański koncern Bunge (inwestor giełdowej Kruszwicy), który poprzez joint venture z francuskim Sofiproteolem będzie stawiać fabryki biokomponentów w Niemczech, Austrii i Włoszech.

Reklama
Reklama

Biopaliwowe debiuty

Ale wielu graczy na rynku biopaliw to niedawno założone przedsiębiorstwa. Część z nich postanowiło szukać kapitału na rynku publicznym. Biofuels Corp. debiutował na londyńskim rynku AIM (działa w ramach London Stock Exchange) w czerwcu 2004 r. Cztery miesiące później na ten sam parkiet zawitał D1 Oils. Ta firma m.in. w Indiach i Afryce chce na 270 tys. hektarów hodować jatrofę (drzewa i krzewy z sokiem mlecznym), z której orzeszków ma wyrabiać biodiesla w mobilnych przetwórniach. Do końca roku ma powstać ich dziewięć. Na giełdzie we Frankfurcie EOP Biodiesel pojawił się we wrześniu, a Biopetrol Industries w listopadzie. Także dwie nowe firmy z tej samej branży przyjęła w zeszłym roku na swój parkiet giełda w Sydney - Australian Renewable Fuels (ARF) zadebiutowała w maju, a Australian Biodiesel Group (ABG) raptem w grudniu.

Kupują "pod estry"

W Polsce ogłaszanie przez giełdowe spółki planów dotyczących biopaliw wywoływało dotąd gorączkę u inwestorów. Akcje Skotanu drożały już na samą wieść, że firma zaprzestaje garbowania skór i zajmie się czymś innym. Gdy okazało się, że będą to biopaliwa, pierwszego dnia skoczyły o 18%, do 232 zł, a potem pięły się dalej. W piątek kosztowały 380 zł. Akcje Elstar Oils we wrześniu kosztowały 38 zł, a teraz ponad 120 zł. Deklaracje dotyczące biopaliw wyraźnie podbiły kursy Puław i Lotosu, choć będzie to dla nich poboczna działalność.

Co u innych?

A jak było na Zachodzie? Akcje koncernu Fortum, którego Neste Oil było wówczas częścią (teraz już jest osobną spółką także notowaną na rynku publicznym), przed rokiem - gdy firma ogłosiła biopaliwowe plany - praktycznie nie drgnęły,. To samo tyczy się koncernu Bunge. Może dlatego, że dla obu przychody i zyski z biodiesla będą najpewniej jeszcze mniej znaczącą pozycją w wynikach niż np. w przypadku Lotosu? Ale może choć po części także dlatego, że inwestorzy podeszli do projektów ze sporą rezerwą?

Reklama
Reklama

Z kolei inwestycje w wymienionych wcześniej biodieslowych giełdowych debiutantów z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Australii były dotąd grą dla ludzi o raczej mocnych nerwach. Szczególnie w przypadku brytyjskich D1 Oils i Biofuels Corp., których kurs nierzadko skakał nawet o kilkadziesiąt procent w ciągu kilku sesji. Akcje D1 kosztowały początkowo ok. 150 pensów, by po pięciu miesiącach sięgać już ponad 500 pensów. Potem wzbijały się i spadały. W piątek płacono za nie po 286 pensów. Analitycy uważają, że akcje dotrą do 300-315 pensów.

Kurs Biofuels najwyższy był w marcu zeszłego roku - przekraczał 300 pensów. Trzy miesiące później pikował do 70 pensów. Ostatnie notowanie to 226 pensów, a ostatnie prognozy analityków mówią o cenie docelowej na poziomie 140-150 pensów.

Na akcjach EOP Biodiesel najwięcej dało się zarobić - ponad 100% - trzy dni po debiucie. Potem w miarę regularnie notowania spadały (kurs oddalił się od szczytu o blisko 30%), by znów szybko i wyraźnie wzrosnąć. Teraz są notowane po 11,9 euro, czyli o 1,5 euro wyżej od jedynej dostępnej wyceny sporządzonej przez analityków. O ponad 90% wspiął się kurs australijskiego ARF, choć zajęło mu to pięć miesięcy. Teraz - po kolejnych pięciu miesiącach - cena jest ok. 20% niższa. Giełdowa historia Biopetrolu i ABG jest najkrótsza i zasięg zmian kursów najmniejszy. Ale i tak imponujący. Akcje pierwszej firmy od ceny emisyjnej zdrożały o 55%, a drugiej - o 10%.Ile to jest warte

Akcjonariusze Puław i Lotosu zapewne śpią spokojnie. Kursy spółek podskoczyły niewiele, więc zasięg ewentualnej korekty też jest nieduży. Co mają jednak powiedzieć udziałowcy Elstar Oils i Skotanu, których papiery w ciągu kilku miesięcy podrożały kilku- i kilkudziesięciokrotnie? Czy na tle biopaliwowych firm zagranicznych ich wyceny nie są przesadzone?

Jak powiedział nam jeden z zachodnich analityków, wycenianie firm z sektora biopaliw to wciąż jeszcze trudne zadanie. Wszystkie dopiero się rozkręcają, rozbudowują i budują nowe instalacje. Każda liczy na wysokie przychody i krociowe zyski, choć dotąd mało która może się czymkolwiek pochwalić. Inwestorzy kupują przyszłość.

Reklama
Reklama

Skotan ma teraz kapitalizację ponad 780 mln zł. Gdy odliczyć warte ok. 170 mln zł akcje i prawa poboru akcji Alchemii, rynek wycenia plany związane z biopaliwami na ok. 600 mln zł. Zdaniem prezesa Grzegorza Ślaka i największego udziałowca Romana Karkosika, to wciąż o wiele za mało. Czy naprawdę? Dla porównania, gdy Biofuels Corp. debiutował na londyńskiej giełdzie, rynek wycenił firmę na 22 mln funtów. Daje to w przeliczeniu tylko niewiele ponad 120 mln zł. To jedna piąta obecnej wartości Skotanu (z poprawką na akcje Alchemii). A kamień węgielny pod budowę instalacji był już wówczas wkopany, finansowanie zapewnione, zaklepana część odbiorców produktu i dostawców surowca. Teraz kapitalizacja Biofuels to 100 mln funtów, więc przekracza 550 mln złotych, i wciąż jest niższa od Skotanu. A produkcja brytyjskiej spółki ma ruszyć lada dzień. Przy tym moc pierwszych instalacji każdej z firm ma być taka sama - 250 tys. ton, a estry z Biofuels w większości trafią na niemiecki rynek, gdzie najprawdopodobniej sprzedawać będzie je też Skotan (jak to robi teraz Rafineria Trzebinia).

Znacznie mniej wart od Skotanu jest niemiecki EOP Biofuels. Mająca produkować 130 tys. ton estrów spółka jest wyceniana przez rynek nieco ponad 60 mln euro, czyli 230 mln zł. Gdyby moce przemnożyć przez dwa - dla porównania ze Skotanem - i to samo uczynić z kapitalizacją, wówczas i tak odbiegałaby ona o ponad 20% od wyceny firmy ze stajni Romana Karkosika. Drugi z niemieckich producentów, Biopetrol Industries, jest graczem znacznie większego formatu, już osadzonym w rynku, więc w tym wypadku wyższa kapitalizacja może mieć uzasadnienie. Wynosi ona 480 mln euro, co daje ok. 1,8 mld zł. Trzy razy więcej niż "oczyszczony z Alchemii" Skotan. Docelowe moce Biopetrol Industries też mają być trzy razy większe od skotanowskich. Tylko że Biopetrol Industries już teraz ma jedną dużą, zarabiającą na siebie instalację (150 tys. ton), a drugą na ukończeniu. Czyżby gracze we Frankfurcie mieli więcej cierpliwości i doceniali spółki dopiero we właściwym czasie?

Giełdowa kapitalizacja Elstar Oils po ogłoszeniu planów związanych z biodieslem wzrosła do 550 mln zł, czyli aż o 380 mln zł. Jeśli tyle mają być warte plany dotyczące produkcji 100 tys. ton biopaliw, to cena wydaje się wysoka. Powyższe przykłady z Zachodu pokazują, że plany związane z taką ilością estrów rynek wycenia na 200-300 mln zł.

Jaka rentowność?

Jak wynika z naszych ustaleń, w Polsce z instalacji produkującej 100 tys. ton estrów można uzyskać ok. 600 mln zł przychodu. Jaka jest rentowność netto na tej sprzedaży? Według prezesa Skotanu, można uzyskać rentowność rzędu 12-14% przy eksporcie. Marża może być zachwiana przez różnice kursowe. Co to oznacza dla giełdowej firmy? Przy docelowej produkcji rzędu 250 tys. ton może ona osiągnąć ok. 1,5 mld zł sprzedaży. Przy zakładanej przez G. Ślaka rentowności oznacza to 180-210 mln zł zysku (pomijając różnice kursowe).

Reklama
Reklama

Te prognozy mogą być przesadzone. Z wyliczeń opartych na szacunkach analityków dwóch firm, londyńskiej Corporate Synergy i berlińskiej First Berlin, wynika, że dwie zagraniczne spółki biopaliwowe, Biofuels i EOP Biodiesel, mogą w najbliższych latach liczyć na przychody rzędu 300 mln zł za 100 tys. ton biodiesla, sprzedając przy okazji także produkty uboczne. W przypadku firmy niemieckiej spodziewana rentowność netto sięga zaś ok. 7%. Brytyjska w ocenie analityków w tym i w przyszłym roku nie wyjdzie na plus.

Komentarz

Pets.com czy eBay?

"Inwestowanie dziś w etanol i biopaliwa to trochę jak inwestowanie w internet w latach 90." - napisał kilkanaście dni temu publicysta magazynu Fortune. Firmy biopaliwowe, tak jak kiedyś dotcomy, mają przede wszystkim plany i duże nadzieje. I naprawdę nie wiadomo, które strategie okażą się trafne. "Znacznie, znacznie więcej będzie pets.comów niż eBayów w biopaliwach"

- mogliśmy przeczytać w Fortune. Jeśli ktoś nie wie: pets.com to bankrut, który stał się symbolem internetowej klapy początku obecnej dekady. Potęgę eBaya zna każdy.

Reklama
Reklama

Czy Oleochemia i Elstar Oils też będą potęgami?

Ustawa o biopaliwach bliżej

- Przyjęcie ustawy o biopaliwach zmniejszy uzależnienie energetyczne Polski - poinformował w piątek na konferencji prasowej przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa Wojciech Mojzesowicz (PiS), prezentując projekt ustawy o biopaliwach autorstwa Prawa i Sprawiedliwości.

Jak wyjaśnił, uchwalenie ustawy ma sprzyjać promocji odnawialnych źródeł energii. Konieczność zastępowania tradycyjnego paliwa samochodowego biopaliwami wiąże się z koniecznością ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.

- W pracach nad ustawą wykorzystano regulacje prawne dotyczące tego rodzaju paliw wprowadzone w Hiszpanii i w Austrii - dodał.

Poselski projekt zakłada, iż stosowanie biopaliw będzie dobrowolne, a na stacjach benzynowych będą wyraźnie oznakowane dystrybutory z biopaliwem. Podkreślił, że to

sam użytkownik pojazdu będzie decydował o tym, jakie paliwo wleje do baku.

Według posła, paliwa z dodatkiem biokomponentów będą tylko minimalnie tańsze od paliw tradycyjnych, gdyż ich udział będzie niewielki. Zaznaczył, że o cenie biopaliwa zadecyduje wielkość zwolnień podatkowych.

Sejm powinien ustawę uchwalić do maja br.; według poselskiego projektu wejście w życie ustawy przewidziane jest na 1 lipca 2006 r.

PAP

Niemcy potęgą, Polska piąta

Europejski rynek estrów metylowych, które mogą być paliwem samodzielnym (B100) lub mogą być mieszane z olejem napędowym wytwarzanym z ropy, ocenia się teraz na 2,5-3 mln ton rocznie. Zdecydowanie największym producentem są Niemcy, gdzie wytwarza się teraz ok. 2 mln ton estrów. Kolejne miejsca zajmują Włochy i Francja. Polska, dzięki Rafinerii Trzebinia (100 tys. ton), ma piątą pozycję w Europie - wynika ze statystyk niemieckiego Zrzeszenia dla Promocji Roślin Oleistych i Białkowych (UFOP).

Eksperci spodziewają się boomu na rynku biopaliw. Przez najbliższe lata produkcja biodiesla w Europie powinna rosnąć o 2 mln ton rocznie, by w 2010 r. sięgnąć 13-14 mln ton.

Kluczowe są tu unijne regulacje. Wprowadzona w 2003 r. dyrektywa dotycząca "promocji i wykorzystania biopaliw i innych źródeł energii odnawialnej w sektorze transportowym" ma na celu ograniczenie uzależnienia europejskich gospodarek od paliw z ropy naftowej. Zgodnie z nią, członkowie Unii mieli zapewnić, że przed końcem 2005 r. udział biododatków w sprzedawanych na ich terenie paliwach wyniesie co najmniej 2%. Ten udział stopniowo ma rosnąć, aż do 5,75% w 2010 r. Na razie - i tylko jeśli chodzi o olej napędowy - jedynie Niemcy wywiązują się z narzuconych dyrektywą zaleceń.

W Niemczech dużą rolę odegrało zwolnienie biopaliw z akcyzy, która musi być odprowadzana w przypadku zwykłych benzyn i oleju napędowego. Odpowiednia ustawa zaczęła obowiązywać w 2004 r., a wprowadzone nią zwolnienia stracą ważność najwcześniej w 2009 r.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama